
Jak zapewnia, wielu policjantów czuje to samo, co on. Nie jest związany z "dobrą zmianą", prywatnie kibicuje osobom aktywnym społecznie i walczącym o swoje racje i przekonania. Ale jest policjantem, a co za tym idzie, musi wykonywać rozkazy.
REKLAMA
"Jestem policjantem. Chcę pomagać i chronić. Muszę wykonywać polecenia przełożonych" – to słowa z listu, który napisał jeden z policjantów. Pismo właśnie rozchodzi się po sieci. Być może go znacie, widzieliście jak stoi na Krakowskim Przedmieściu i odgradza Obywateli RP i tych wszystkich, którzy przyszli pod Pałac Prezydencki z białymi różami, od Jarosława Kaczyńskiego i jego wiernego ludu smoleńskiego.
Jak sam przyznaje, boli go, gdy ludzie krzyczą mu w twarz, że jest z "nimi" i przeciwko demokracji. Jako funkcjonariusz próbuje być apolityczny. Bardzo podkreśla fakt, że za zabezpieczanie miesięcznic nie dostaje żadnego dodatkowego wynagrodzenia.
List policjanta, który krąży po mediach społecznościowych, pokazuje wyraźnie, że krzyki o ZOMO i gestapo, jakie czasem słyszy się podczas demonstracji, nie są do końca uprawnione. Nie wszyscy policjanci chcą siłą pacyfikować tłum, który zebrał się dla zademonstrowania swojej niezgody na poczynania rządu.
