
To miała być zwykła interwencja, ale skończyło się skandalem. Jedni się śmieją, inni nie mogą się nadziwić jak policjantom udało się zapomnieć o radiowozie. A wszystko zaczęło się od kłótni... między funkcjonariuszami z Piotrkowa Trybunalskiego.
REKLAMA
Czy da się "zgubić" własny radiowóz? Historia policjantów z Piotrkowa Trybunalskiego pokazuje, że jest to możliwe. W sprawie toczy się postępowanie wyjaśniające, które może zmienić się w dyscyplinarkę wobec roztargnionych funkcjonariuszy.
Sytuacja rozegrała się w połowie lipca. Według informacji "Dziennika Łódzkiego", trzech policjantów, którzy byli akurat na interwencji przy ul. Polnej, pokłóciło się. Funkcjonariusze na piechotę dostarczyli podejrzanego na komendę i... zostawili otwarty radiowóz. Co więcej, silnik auta ciągle pracował, a z samochodu dochodziły komunikaty z policyjnego radia o pracy innych patroli. Radiowóz stał tak przez kilka godzin, a o tym, że został porzucony, komendę poinformowali mieszkańcy, którym przeszkadzał hałas dochodzący z silnika i radia policyjnego auta.
Postępowanie wyjaśniające ma się wkrótce skończyć. Niewykluczone jest postępowanie dyscyplinarne wobec policjantów, którzy "porzucili" służbowy samochód.
źródło: "Dziennik Łódzki"