Marszałek Sejmu Ewa Kopacz
Marszałek Sejmu Ewa Kopacz Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Sejmowa niszczarka sterowana przez marszałek Ewę Kopacz wycina wszystkie niewygodne ustawy "obyczajowe".

REKLAMA
W ubiegłym tygodniu sejmowa niszczarka zmieliła projekty ustaw dotyczące związków partnerskich i rzecznika ds. przeciwdziałania dyskryminacji. To dlatego, że demokratyczny mechanizm, za pomocą którego sejmowa większość decydowała o losie projektów ustaw, zastąpiła jedna, 30-osobowa parlamentarna komisja, w której większość stanowią konserwatywni posłowie - czytamy w "Gazecie Wyborczej"
Schemat "niszczenia" konkretnych projektów ustaw polega na tym, że Marszałek Sejmu nie nadaje wybranym projektom numeru druku sejmowego i nie wnosi pod obrady, ale posyła do komisji ustawodawczej z prośbą o zaopiniowanie. 30 posłów decyduje o dalszym losie konkretnych projektów.
Jak "niszczarka" działa w praktyce? Marszałek Ewa Kopacz przesłała do komisji ustawodawczej projekty o in vitro, związkach partnerskich i uzgodnieniu płci. Nie miała zaś wątpliwości co do projektu ograniczenia wolności zgromadzeń (choć zastrzeżenia zgłaszał prokurator generalny) i do konserwatywnego projektu Solidarnej Polski przewidującego zakaz zamrażania zarodków powstałych in vitro.
Ewa Siedlecka
dziennikarka "Gazety Wyborczej"

Mechanizm "selekcyjny" działa od trzech kadencji, ale marszałek Kopacz korzysta z niego bodaj najpełniej. Po ośmiu miesiącach działania Sejmu do selekcji w komisji ustawodawczej posłała już 27 projektów, a w całej zeszłej kadencji komisja zaopiniowała w tym trybie 46.