
Przed tygodniem "Fakt" opisał, jak prezes TVP korzystał ze służbowych limuzyn. Według dziennika, samochodem wożone były posiłki, a Jacek Kurski wielokrotnie zlecał telewizyjnemu kierowcy wożenie swojego syna do jego domu w Gdańsku i z powrotem do Warszawy. Reporterzy "Faktu" poprosili o wyjaśnienia i... odpowiedź, jaką otrzymali, jest co najmniej zaskakująca.
REKLAMA
"Kierowcy TVP (..) w ramach swoich obowiązków zajmują się również zapewnieniem aprowizacji dla Biur TVP" – odpisało gazecie biuro prasowe z Woronicza. Ile wydano na takie przejażdżki? Nic a nic! Wręcz przeciwnie – TVP na tym zyskała! "Stawki TVP pokrywają wszelkie koszty wykorzystania zasobów spółki, a także obejmują dodatkowy narzut, który pozwala Spółce osiągnąć zysk z tytułu tych rozliczeń" – wyjaśniono, zapewniając, iż prezes Kurski, jeśli służbowa limuzyna zbacza ze służbowej trasy, płaci za dodatkowe kilometry.
Doniesienia "Faktu" wywołały wesołość na Twitterze.
"Fakt" w ostatnich tygodniach jest bezlitosny dla prezesa TVP.
źródło: fakt.pl