
W ostatnich latach pomaganie stało się modne, a liczące się spółki zrozumiały, że sponsoring, mecenat, generalnie – działalność charytatywna – zawsze zwracają się z nadwyżką. Dlatego też w wielu firmach od lat prężnie działają działy CSR (społeczna odpowiedzialność biznesu), fundacje korporacyjne. Zresztą, takie są oczekiwania społeczeństwa.
Nikt nie wątpi w altruizm prezesów dużych firm, ale nikt także nie jest tak naiwny, by sądzić, że pomagają oni wyłącznie z takich pobudek. Co więc mogą zyskać? – Obecność firmy w życiu danej społeczności, bycie "dobrym obywatelem" przekłada się na to, jak jest ona postrzegana, a to z kolei może pomóc jej w pozyskaniu najbardziej wartościowych pracowników, klientów, godnych zaufania dostawców – mówi Agnieszka Siarkiewicz z Forum Odpowiedzialnego Biznesu. Leszka Mellibruda wylicza, że działalność charytatywna ma zwykle dwa wymiary. – Z jednej strony chodzi o to, żeby otoczenie biznesowe zmieniało stosunek do marki, przedsiębiorstwa na jeszcze bardziej pozytywny. Jest jeszcze druga strona medalu, czyli działanie wizerunkowe do wewnątrz – tłumaczy Mellibruda.
Czasami mądre przedsięwzięcia, na które firma wydaje pieniądze, są okazją do pogłębiania dobrych wymiarów kultury organizacyjnej, w postaci dumy, że się pracuje w spółce, która przeznacza pieniądze na ważne sprawy. Jednocześnie może to iść w drugą stronę. Jeżeli pieniądze wydawane są byle gdzie albo po znajomości, może to zrujnować kulturę organizacyjną, podważać autorytet szefa.
Wymiarów zysku dla takich przedsiębiorstw jest dużo, mogą to być kontakty firmy z osobami publicznymi, ale misja społeczna czy edukacyjna może mieć też bardziej dalekosiężne korzyści, poprzez np. współpracę z sektorem edukacyjnym, czy szkołami wyższymi. Z jednej strony to może być coś, co wpisuje się w działalność społeczną, z drugiej może mieć wpływ na kształcenie przyszłych kadr lub potencjalnych klientów. To wszystko są bardzo istotne rzeczy.
Już wiemy, że sporo można zyskać angażując się w działanie charytatywne. Ale istotne jest, by pomagać mądrze. Najprostszym, ale nie najlepszym rozwiązaniem jest przelanie gotówki i wsparcie finansowe. Ale coraz częściej firmy od tego odchodzą. – Stanowczo program wspomagający. To lepsze zarówno dla potrzebujących, jak i dla firmy – mówi Andrzej Blikle.
Dąż jednak wieloma sposobami do usamodzielnienia się ludzi, a nie wyręczaj ich w zadbaniu o własne potrzeby. Nadmierna pomoc często może prowadzić do trwania w patologicznej sytuacji, gdyż podstawowe, własne potrzeby zaspokajane są przez innych i nie opłaca się samemu wysilać. Ważnym elementem mądrej pomocy jest uruchomienie ludzi do podjęcia wysiłku i wyzwań, żeby w pierwszej kolejności zadbali o siebie samych. Nadmierne wyręczanie generuje coraz większe oczekiwania i roszczenia.
Więcej na pomoc, niż na promocję pomocy
Wielu zachodzi więc w głowę, jak komunikować swoje zaangażowanie w działalność charytatywną. Jak upiec dwie pieczenia na jednym ogniu, a jedną nawet bardziej. Bo jeśli firma chce dotrzeć do masowego konsumenta i sprzedać mu swój produkt, to musi zrobić wszystko, by zyskać w oczach odbiorcy. A, jak wynika z badań i opinii konsumentów, pomaganie jest dobrym wabikiem i argumentem, by sięgać po dobro czy usługę akurat tej konkretnej firmy. Tak więc często duże spółki wpadają w pewną pułapkę: na promocję pomagania wydaje się więcej niż na samo pomaganie. Do mediów rozsyła się długie komunikaty, o tym jak to firma angażuje się w CSR.
Wszyscy przyzwyczailiśmy się, że przy budowach dróg, wszędzie tam, gdzie wydawane są unijne pieniądze, pojawia się znaczek UE. Wszyscy to właściwie zaakceptowali. Nie słyszałem, żeby ktoś miał z tego powodu jakieś pretensje, głównie, dlatego, że nie jest to nachalne. Gdyby trzymać się zasady, że informujemy o pomaganiu, ale nie za często, nie tak dużymi literami, to myślę, że miałoby to lepszy wpływ. Sądzę, że ludzie lepiej znosiliby informacje o intencjach i powodach niesienia pomocy.
Nie ma więc odpowiedzi na pytanie: kiedy zacząć CSR? Na przykład wiele małych firm nie nazywa swoich działań CSR, a de facto je prowadzi. Dla międzynarodowych korporacji CSR jest czymś, co niejako traktują jako obowiązkowy element swojej strategii działania. Kluczowe jest więc podejście firmy do swojej odpowiedzialności. Czy jest ona gotowa prowadzić dialog ze swoimi interesariuszami, wdrażać CSR długofalowo i strategicznie, odpowiadać na konkretne wyzwania społeczne czy środowiskowe?
"Szlachetna rywalizacja"
Bo wciąż niewiele osób wychodzi z takiego założenia jak Andrzej Blikle: – A trzeba komunikować? Może wystarczy poczucie użyteczności – mówi nam. Choć na rynku jest kilka dużych, najczęściej rodzinnych fundacji, które w stu procentach pieniądze na pomoc wyciągają z własnej kieszeni i nie oczekują, że one tam wrócą. Więc na promocję i komunikację też nie wydają zbyt wiele (albo wcale).
Dookoła nas widzimy ogrom ludzkich potrzeb, wiemy o istnieniu wielu organizacji charytatywnych. Żeby wsparcie było użyte zgodnie z Twoimi oczekiwaniami, warto poznać ludzi zaangażowanych w daną działalność i ludzi bezpośrednio potrzebujących. Niestety, wiele osób i organizacji wykorzystuje otwartość na pomaganie do realizacji własnych, nieujawnianych celów.