
Podczas blokady Puszczy Białowieskiej doszło do sytuacji zagrażającej życiu protestującego. Ekolodzy alarmują o wielu innych nadużyciach strażników leśnych.
REKLAMA
O sytuacji w Puszczy Białowieskiej pisaliśmy w obszernym reportażu. Teraz do niebezpiecznej sytuacji doszło podczas blokady puszczy przez ekologów, którzy protestują przeciwko wycince drzew. Strażnicy leśni wypięli linę, na której wisiał jeden z protestujących aktywistów. Mało brakowało, a spadłby z dużej wysokości. Złapał się drzewa w ostatniej chwili.
Matko jedyna. Przecież to jest kryminał! pic.twitter.com/MMkU9MhHQa— Tomasz Kuzia (@tomaszkuzia) 30 sierpnia 2017
Jak powiedziała Onetowi Joanna Pawluśkiewicz z Obozu dla Puszczy, strażnicy leśni spowodowali bezpośrednie zagrożenie dla życie tej osoby. – Nastąpiło totalne złamanie wszystkich norm zachowań i narażenie ludzkiego życia – mówiła Pawluśkiewicz.
Na zachowanie strażników leśnych zareagował też Greenpeace Polska. Jak relacjonują przedstawiciele międzynarodowej organizacji pozarządowej, 29 sierpnia w Puszczy Białowieskiej Straż Leśna dopuściła się wielu nadużyć, stosując przemoc słowną i fizyczną. Wykręcano ręce, przecinano liny, na których wisieli wspinacze, miało dojść do uderzenia jednej z aktywistek.
– Nadmierna przemoc nie ukryje faktu, że prowadzona wycinka i wywózka drewna jest nielegalna. Pozostajemy w Puszczy i będziemy jej bronić do skutku – napisali działacze Greenpeace.
