"Zaklinacz kubków smakowych", czyli kucharz na Filipinach. To ogłoszenie o pracę lotem błyskawicy poniosło się na Facebooku.
"Zaklinacz kubków smakowych", czyli kucharz na Filipinach. To ogłoszenie o pracę lotem błyskawicy poniosło się na Facebooku. fot. Krzysztof Majak/naTemat

O takiej pracy marzą tysiące Polaków, którzy udostępnili na Facebooku nietypową ofertę. Wystarczy przejechać 10 tys. kilometrów i pracować za niewysoką stawkę w 30 stopniach. Gdzie? Na Filipinach. Jako zaklinacz kubków smakowych, czyli kucharz.

REKLAMA
Polak na Filipinach szuka kucharza i to dobrego. Już na wstępie swojego posta na Facebooku zaznacza, że jajecznicę i parówki potrafi zrobić sam. Tu potrzebny jest "zaklinacz kubków smakowych", który nożem włada jak prawdziwy ninja i samuraj razem wzięci.
"Pracodawca" napisał, że mógł wprawdzie zatrudnić lokalnego, filipińskiego kucharza, postanowił jednak odmienić czyjeś życie na "zajebiste". Chodzi, uwaga, o wynagrodzenie rzędu 1000-1500 zł za miesiąc pracy, w zależności od wyrobionych godzin. To jeszcze nie wszystko, pracodawca w ramach bonusów oferuje udział w zyskach i noclegi w bambusowej chatce na rajskiej wyspie. Do tego w pakiecie nielimitowana liczba skoków z wodospadu w sercu dżungli, "koparoopodające zachody słońca", kurs jazdy na skuterze i 3 butelki rumu.
Trzeba się jednak spieszyć. Praca zaczyna się 1 października, ale "rekrut" powinien przybyć do 15 września. Najpóźniej 10 września potrzebna jest decyzja, inaczej oferta przepada, a pracę dostanie lokalny kucharz.