
Świat znów oszalał, a oczy są zwrócone w stronę królewskiej rodziny z Wielkiej Brytanii. Otóż para książęca Kate i William spodziewają się potomka. I to trzeciego! To bardzo fajnie, ale... co z tego? Dlaczego wszyscy tak ekscytują się narodzinami i czy to w ogóle powinno nas interesować? Rozmawiam o tym z ekspertem w sprawach dyplomacji dr. Januszem Siborą.
Rodzina królewska po pierwsze chce utrzymać system ustrojowy, ale po drugie chce utrzymać siebie jako instytucję, przetrwać na tronie. W okresie międzywojennym powstała nawet nazwa: "rodzinny biznes" o który trzeba dbać. Wymyślił ją jeden z członków rodziny królewskiej czekając na koronę.
We Francji była taka książka "Fabrykacja Ludwika XIV" i my jesteśmy poddawani podobnemu scenariuszowi. W XVII wieku drukowano mnóstwo odbitek wizerunku króla, które wieszano sobie w domu i ten król był obecny. Teraz też są gadżety związane z całą rodziną. Ostatnio przechodziłem obok stanowiska z herbatą, którą pije królowa. Ciężka ta herbata prawdę mówiąc, jak królowa (śmiech). Chodzi o tę obecność w naszym domu. To jest zabieg, który służy socjotechnicznie przedłużaniu obecności monarchii. Mamy kupują płaszcze i sukienki takie jak Kate, a dzieci ubierają się na wzór małego Jerzego i Karoliny. Nawet ja jak byłem młodszy, byłem ubierany w stylu brytyjskich lat 50. Ludzie to kupują i Jerzy wychodzi na trendsettera.
Prawdziwy przełom "zmonetaryzowania" wiedzy o rodzinie królewskiej nastąpił za sprawą niani królowej Elżbiety. Po odejściu z pracy zaczęła sprzedawać swoje wspomnienia. Robiła to w USA, bo książki nie można było wydrukować w Wielkiej Brytanii. Wtedy odkryto, że wiedza "garderobiana" ma pewną wartość. Niania na dworze królewskim dostała przydomek "żmija". Warto pamiętać o tej książce, gdy oceniamy działania Elżbiety. Ona i guwernantka były bardzo zżyte od najmłodszych lat, wystarczy sobie wyobrazić, jaki to był dla niej cios. Tajemnice domu zostały upublicznione, więc i z większą wyrozumiałością można patrzeć na samą królową w różnych sytuacjach.
Książę William ma 35 lat i dopiero teraz po raz pierwszy był w Polsce. Komunizm w Polsce obalono w '89 roku. Przez całą swoją dorosłość nie znalazł czasu, by do nas przyjechać. W Hiszpanii był na polowaniu, Paryż odwiedził wiele razy. Oni się nami zupełnie nie interesują. Tyczy się to całej naszej części Europy. Nic go tutaj nie interesowało?
