
Tak, uważam procedurę in vitro za metodę nieetyczną. Ale nie mogłem twierdzić, że lepiej jest dla jakiegokolwiek człowieka nie żyć, niźli żyć – Szymon Hołownia odpowiada na zarzuty Dominiki Wielowieyskiej.
Dominika Wielowieyska w porannej audycji w radio TOK FM była uprzejma donieść na mnie Tomaszowi Lisowi w kontekście okładki poświęconej in vitro. Odwoływała się do materiału wykonanego przeze mnie rzekomo na potrzeby TVP." "Dobrze, żeby redaktorzy obejrzeli jego film. Hołownia pokazywał dzieci, które urodziły się w wyniku in vitro, opatrując to komentarzem: Wolałbym się nie urodzić, jeżeli miałbym się urodzić w wyniku in vitro. Czy to nie jest objaw nienawiści? – mówiła. Odwoływała się do materiału wykonanego przeze mnie rzekomo na potrzeby TVP.
Szymon Hołownia postanowił zareagować, pisząc do Dominiki Wielowiejskiej list, którego tezy streszcza następująco:
Jak rozumiem, Dominice Wielowieyskiej chodzi o mój autorski program "Po prostu pytam", którego siedem odcinków (zanim pożegnał mnie wprowadzający się na Woronicza Bronisław Wildstein) ukazało się na antenie TVP1 wiosną 2006 r. Rzeczywiście jeden z nich poświęcony był in vitro. Czy padły w nim przytoczone wyżej słowa? Nie sądzę. Dlaczego "nie sądzę", a nie "mam pewność"? Tylko i wyłącznie dlatego, że zwyczajnie nie kolekcjonuję w głowie swoich wypowiedzi i nie zapełniam półek swoimi programami. A więc: nie sądzę, abym takie zdanie wygłosił. Jest ono bowiem w istocie swej absurdalne i niezgodne z moimi poglądami. (...)Nie mogłem więc twierdzić, że lepiej jest dla jakiegokolwiek człowieka (również mnie samego) nie żyć, niźli żyć.
Tłumaczyłem publicznie dziesiątki razy, na użytek pani Dominiki i jej słuchaczy wyjaśnię raz jeszcze: jeśli idzie o regulacje prawne, najbliżej mi do "projektu Gowina". Uważam, że prawo powinno wykluczyć możliwość tworzenia zarodków nadliczbowych (tysiące razy wyjaśniałem dlaczego - jeśli między poczęciem a urodzeniem się człowieka nie ma innych niż arbitralne punktów w których mógłby "zacząć się" człowiek, jesteśmy w sytuacji analogicznej do tej, gdy mamy przed sobą dajmy na to dom i uzasadnione wątpliwości, czy może znajdować się tam człowiek; w takiej sytuacji nie zburzymy domu, w takiej sytuacji należy zakładać, że ten człowiek tam jest i żyje, a więc należy obchodzić się z nim jak z cżłowiekiem; kilkudziesięcioletnie mrożenie z niejasną perspektywą to nie jest ludzkie traktowanie). W tym miejscu prawo na obecnym etapie naszego polskiego życia musi się jednak (bo nie ma wyjścia) zatrzymać. Całą resztę musi się rozegrać nie na komisariacie a w sumieniu.
Szymon Hołownia ustosunkował się także do ostatnich pomysłów partii Jarosława Kaczyńskiego.
Za kompletnie absurdalne uważam penalizowanie in vitro jako takiego (ostatni projekt PiS). Sprzeciwiam się też pomysłom PO na refundację in vitro. Jestem podatnikiem i nie chcę, aby nieetyczne w mojej ocenie procedury finansowano z również mojego budżetu. Tych, którzy wzbudzają przy tej okazji tumult, że państwo powinno wspierać realizację praw rodziców, do tego by cieszyć się szczęściem posiadania dzieci, odsyłam kilka wersów wyżej. To kwestia światopoglądu - mówicie, że człowiek ma prawo mieć dzieci, ja mówię, że nie jest to jego prawem, bo dziecko to dar. Nazwijmy różnice, a nie krzyczmy na siebie.