Co się dzieje, gdy w twoje ręce trafia telefon, który naprawdę zaskakuje i nie jest nim iPhone? Powiem ci. Nie chcesz go już z tych wypuścić z rąk.
Co się dzieje, gdy w twoje ręce trafia telefon, który naprawdę zaskakuje i nie jest nim iPhone? Powiem ci. Nie chcesz go już z tych wypuścić z rąk. Fot. Maciej Stanik

Co może zaskoczyć cię w telefonie? Kiedy przez "całe życie" używasz iPhone'a, chciałoby się powiedzieć, że zmienić go możesz co najwyżej na nowy model. Cieszysz się nowymi funkcjami przez parę dni, a potem przechodzisz nad nimi do porządku dziennego. Ot, po prostu, telefon ma spełniać codzienne funkcje użytkowe pozwalające przede wszystkim na sprawne komunikowanie się i zarządzanie codziennością. Co jednak, kiedy w twoje ręce trafia telefon, który naprawdę zaskakuje i nie jest nim iPhone? Powiem ci. Nie chcesz go już wypuścić z rąk.

REKLAMA
Kiedy na moim biurku wylądowało spore szare pudło, zaczęłam się zastanawiać, dlaczego telefon, który miałam przetestować zajmuje aż tyle miejsca. Po otworzeniu okazało się, że zamiast jednego małego pudełka, znalazłam jeszcze pięć innych. W pozostałych ukrywały się dodatki do Motoroli Moto Z² Play, którą miałam testować przez najbliższe trzy tygodnie.
Do zakochania jeden krok
Co robisz, kiedy dostajesz nowy telefon? Przekładasz kartę sim ze starego do nowego i przebierasz nogami, żeby jak najszybciej go skonfigurować. Mimo że telefon z systemem Android miałam w ręku po raz pierwszy, konfiguracja i rozpoznanie funkcji nie zajęły mi dłużej niż trzydzieści minut. W końcu nie jest to fizyka jądrowa. Motorola Moto Z² Play już od pierwszego użycia zaskakuje płynnością z jaką przełącza się z jednej aplikacji na drugą oraz kilkoma bardzo użytecznymi funkcjami, które w codziennym korzystaniu okazują się superpraktyczne. Na przykład latarka. Niby nic, a jednak. Używam jej najczęściej podczas wieczornych spacerów z psem, albo kiedy potrzebuję znaleźć coś w swojej przepastnej torebce. Aby uruchomić te funkcję, wystarczy dwukrotnie potrząsnąć telefonem. Jak się okazuje, Moto Z² Play ma świetnie rozbudowane funkcje gestów i poleceń głosowych. Dwukrotne obrócenie nadgarstkiem uruchamia aparat (istotne, jeśli chcesz szybko zrobić zdjęcie), podniesienie telefonu przełącza dzwonek w wibrację (świetna funkcja, zwłaszcza, kiedy zapomniałaś wyłączyć telefon podczas spotkania), a odwrócenie go ekranem do dołu wprowadza w tryb ‘nie przeszkadzać’ (dla mnie genialne!). Czasem nasze kobiece dłonie okazują są zbyt małe, by sprawnie dosięgnąć całkiem sporego ekranu (wyświetlacz 5,5” FULL HD), zwłaszcza kiedy obsługujemy telefon jedną dłonią. Motorola również na to znalazła rozwiązanie. Wystarczy przesunąć palcem w jeden z dwóch dolnych rogów ekranu, by ten zmniejszył się do rozmiarów ułatwiających obsługiwanie go jedną ręką.
logo
Przesunięcie kciukiem w dół ekranu powoduje, że ekran zmniejsza się do takich rozmiarów, by wygodnie go było obsługiwać jedną ręka. Fot. Maciej Stanik
To co spodobało mi się w równym stopniu, jak rozbudowane funkcje gestów, to system powiadomień i dźwięków. Przede wszystkim ze względu na ich dyskretny charakter. Powiadomienia na wygaszonym ekranie pokazują się jako małe ikonki. Dopiero po na jechaniu na nie palcem, w łatwy sposób widzimy od kogo otrzymaliśmy maila lub wiadomość. Ta dyskrecja jest cenna zwłaszcza podczas wszelkiego rodzaju spotkań, kiedy nieproszeni goście wlepiają wzrok w ekran naszego telefonu czytając ich treść. Dźwięki natomiast są na tyle dyskretne by nie zwracać na siebie uwagi i na tyle charakterystyczne, by właściciel telefonu natychmiast je usłyszał.
logo
Kiedy telefon leży na biurku, a wyświetlacz jest nieaktywny, wystarczy gest dłoni nad ekranem, by ten wyświetlił godzinę. Fot. Maciej Stanik
logo
Palec przyłożony do ikonki informującej o nadejściu nowej wiadomości pokazuje jej treść oraz nadawcę. Fot. Maciej Stanik
Wszystkie te funkcje, sprawiają, że telefon zamienia się w dyskretnego towarzysza codzienności. W zasadzie to wystarczyłoby mi, żeby zdecydować się na nowy model Moto Z² Play. Nie doceniłam jednak tego, co do testowania okazało się najlepsze, czyli dodatków, które robią wielką różnicę.
Pokaż mi jak spędzasz czas, a ja ci powiem jak się do tego dopasuję
Do tej pory telefonu używałam, kolokwialnie mówiąc, do dzwonienia, odbierania maili, wysyłania wiadomości, przeglądania sieci i słuchania muzyki i nie wyobrażałam sobie za bardzo, że mogę do czegoś więcej (ekran telefonu jest dla mnie zbyt mały do oglądania filmów, nie jestem też fanką gier).
Fenomen nowej Motoroli polega na wymiennych tyłach (moto mods), które ściśle przylegają do telefonu łącząc się z nim za pomocą silnego złącza magnetycznego, i które okazały się być niespodzianką dołączoną do testowania. Panele mają różne funkcje i są niezwykle łatwe w wymianie. Ale po kolei.
logo
Fenomen nowej Motoroli polega na wymiennych pleckach (Modułach Moto Mods) Fot. Maciej Stanik
Pierwszym modułem po który sięgnęłam był SOUNDBOOST 2, czyli głośniczek JBL. Ten mały dodatek, to było wielkie odkrycie, podobnie jak INSTA-SHARE PROJECTOR (o tym za chwilę). Oczywiście, głośnik sam w sobie to nic specjalnego, ale głośnik dopasowany do telefonu i dający naprawdę dobry jakościowo dźwięk, to już naprawdę sporo. Jak każdy, muzyki słucham używając słuchawek, ale nie raz i nie dwa razy pomyślałam, że przydałby się głośnik. Zwłaszcza w sytuacjach wyjazdowych lub takich kiedy muzyki potrzebuję do tańca (wtedy słuchawki odpadają). Przyznam, że JBL SOUNDBOOST 2 sprawdził się doskonale. Nawet w sporej treningowej sali, w której mam swoje lekcje tanga, był w zupełności wystarczający, by wypełnić ją dźwiękiem bardzo dobrej jakości. Świetnie sprawdził się również w domowych warunkach, kiedy na przykład chciałam posłuchać muzyki przed snem lub wtedy, gdy leżałam w wannie.
logo
Głośnik JBL SOUNDBOOST 2 sprawdził się doskonale. Nawet w sporej treningowej sali, w której mam swoje lekcje tanga, był w zupełności wystarczający, by wypełnić ją dźwiękiem bardzo dobrej jakości. Fot. Maciej Stanik
Drugim modułem byłe wspomniany wcześniej projektor. Wydawało mi się, że będzie to jedynie mała przystawka, z której trudno na co dzień będzie korzystać zarówno ze względu na jakość obrazu. Pierwszym zaskoczeniem była właśnie ona. Testowałam projektor na różnych powierzchniach (ścianach, szklanych drzwiach, ekranach) i na każdej sprawdził się znakomicie. Obraz jest ostry i bardzo dobrej jakości. W zupełności wystarczający by obejrzeć na nim film, czy wyświetlić prezentację w pracy. Jak się też okazało, znacznie przyjemniej jest ćwiczyć z Chodakowską w domu, kiedy widzę ją nie tylko na małym ekranie notebooka, ale prawie rzeczywistych rozmiarów. Która z was ćwiczy w domu, ta wie, o czym mówię.
logo
Z projektora korzystam w różnych sytuacjach. Zarówno tych służbowych, na przykład na kolegiach lub gdy chcę obejrzeć pokazy najlepszych par na świece tańczących tango. Fot. Maciej Stanik
logo
Fot. Maciej Stanik
W codziennym użytku świetnie sprawdziły się też panele będące power bankiem. Sama bateria Moto Z² Play potrafi efektywnie pracować nawet 30 godzin, ale konia z rzędem temu, kto nigdy nie zapomniał podłączyć telefonu do ładowania na noc lub kto przy intensywnym korzystaniu nie potrzebował awaryjnego zasilania. I wtedy z pomocą przychodzi moduł Moto TurboPower Pack, które powoduje, że telefon będzie działał przez cały następny dzień. Mistrz! Tego nie potrafił nawet mój zwykły power bank. Posiadanie gada w torebce, daje komfort porównywalny ze szpilkami, które są tak wygodne, że można w nich przetańczyć całą milongę bawiąc się do rana.
logo
Posiadanie w torebce dodatkowego modułu pełniącego funkcję baterii, daje komfort porównywalny ze szpilkami, które są tak wygodne, że można w nich przetańczyć całą milongę bawiąc się do rana. Fot. Maciej Stanik
Jedną z głównych funkcji każdego telefonu jest aparat fotograficzny, dzięki któremu możemy zatrzymać w kadrze każdą chwilę, czy udokumentować ważne dla nas rzeczy. Oczywiście mogę napisać, że Motorola Moto Z² Play została wyposażona w aparat z matrycą o rozdzielczości 12 MP i przysłoną f/1.7 zapewniając znakomite zdjęcia w każdych warunkach oświetleniowych, lub, że Tryb Profesjonalny pozwala samodzielne dostosować manualne ustawienia m.in. ostrości, balansu bieli, szybkości migawki, ISO, czy korekcji ekspozycji. Te wszystkie techniczne aspekty są istotne, bo wpływają na jakość zdjęć, ale na koniec jest tak, że chcemy po prostu robić zdjęcia, które klimatem będą idealnie oddawały chwilę. I ten telefon to zapewnia.
logo
Motorola Moto Z² Play posiada aparat z matrycą 12 MP f/1.7, a dodatkowo można zastosować moduł obiektywu Hasselblad True Zoom z 10x zoom optycznym i ksenonową lampą błyskową. Fot. Maciej Stanik
logo
Tryb Profesjonalny pozwala samodzielne dostosować manualne ustawienia m.in. ostrości, balansu bieli, szybkości migawki, ISO, czy korekcji ekspozycji. Fot. Maciej Stanik
logo
Zdjęcia zrobione Motorolą Moto Z² Play Fot. BLISS
Sprytne detale składają się na piękną całość
Nie będę ukrywała, że jestem estetką. Oprócz funkcji użytkowych, znaczenie ma również design przedmiotów których używam. Biała Moto Z² Play wygląda świeżo i nowocześnie, tak że chce i lubi trzymać się ją w dłoniach. Jeśli dodać do tego fakt, że telefon ma doskonałej jakości, oddający intensywne kolory wyświetlacz (5.5" super AMOLED o rozdzielczości FHD 1080 x 1920 i zagęszczeniu 401 pikseli na cal) chroniony odpornym na zarysowania i stłuczenia szkłem, zyskujemy świetny telefon w naprawdę dobrej cenie 1999 zł. I przyznam szczerze, że naprawdę nie było mi żal pożegnać się z iPhone'em.

Artykuł powstał we współpracy z Lenovo.