Ogórek na Openerze odc.1

Fot. Witek Orski
Dziś zaczyna się festiwal Heineken Open'er. Zebraliśmy małą grupę, która kocha The Kills i New Order, zgarnęliśmy transportowy samochód i ruszyliśmy w trasę. Polska w drodze na festiwal zawsze jest rockowa.


Granatowy Volksvagen T3, czyli ogórek. Siedem miejsc do siedzenia, ale tak naprawdę może wejść tutaj kilka rockowych zespołów (co też zdarzało się temu autu). Jedziemy w pięć osób, więc czujemy się luksusowo.

Jest rozkładany stolik, można też rozłożyć siedzenia na płasko, żeby zrobić szerokie i wygodne łóżko. Nad każdym siedzeniem lampka, a obok siedzeń uchwyty do butelek i puszek. Rzucamy bagaże na tył i wsiadamy.

Nad Warszawą zbiera się burza, ale my uciekamy w stronę zachodzącego słońca. Jest strasznie duszno i wilgotno, a w radiu lecą złote przeboje kolejnych województw, Kasia Kowalska na zmianę z Urszulą i Bajmem. Stacje benzynowe i przydrożne restauracje wyglądają jak z fotografii Shore’a z albumu „American Surfaces”. Opustoszałe, wyraźne na tle ciemniejącego nieba, z szerokimi jak pas lotniskowy parkingami dla tirów. Zatrzymujemy się po piwo, papierosy i coś do jedzenia. Coś – czyli żelki, hot doga, chipsy i inne pyszności polskich dróg.

Wstawiamy piwo do trzymadełek, ja siadam z przodu i usiłuję opanować radiową katastrofę. Śpiewam wszystkie piosenki, jakie tylko znam, nie przejmując się, że fałszuję straszliwie. Na podłodze auta ląduje coraz więcej wypitych puszek i coraz bardziej pachnie papierosami. Niektórzy zaczynają posypiać z nogami wyciągniętymi na przeciwległe siedzenia. Ktoś czyta książkę świecąc sobie telefonem. Polska droga prowadzi nad morze zakrętami pełnymi robót drogowych i ciężarówek, które wyprzedzają naszego ogórka, jak rozpędzone stada bizonów. Jest już późno i ciemno. GPS w komórce mówi, że niedługo dojedziemy.

I tak – mamy głowy pełne książek napisanych przez beatników, taniej poezji, reportaży Huntera J. Thompsona, artykułów z Rolling Stone’a, dokumentów o trasach koncertowych, amerykańskich filmów drogi, fotografii Ryana McGinleya, piosenek Toma Waitsa i Boba Dylana. Jesteśmy pretensjonalni i mamy to gdzieś.

PS. Koncerty The Kills, New Order i Gogol Bordello już dziś od 18. Kupujemy kalosze, torebki z Lidla na głowy i idziemy pobrodzić w openerowym błocie. Na razie jednak idziemy na smażoną rybę.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...