
W mediach od tygodni nie milkną spekulacje na temat wojny między Zbigniewem Ziobrą i Andrzejem Dudą. Jakiś zadawniony konflikt, niechęć osobista i oskarżenia o zdradę miały podobno stać za prezydenckimi wetami do rządowych ustaw o KRS i SN. To wszystko kamuflaż, w rzeczywistości prezydent chce oddać Ziobrze niczym nieograniczoną władzę nad sędziami sądów powszechnych.
REKLAMA
Andrzej Duda mówił w poniedziałek o potrzebie zmiany konstytucji, żeby można było wprowadzić proponowane przez niego zmiany w Krajowej Radzie Sądownictwa czy zapisy ustawy o Sądzie Najwyższym. W trakcie konferencji prasowej kilkukrotnie padło zapewnienie, że wszystkie zmiany mają służyć temu, żeby Polacy nie mieli już powodu do narzekania na polski wymiar sprawiedliwości. Problem w tym, że największym beneficjentem prezydenckich projektów będzie jedna osoba – minister sprawiedliwości. Dziś to stanowisko piastuje Zbigniew Ziobro, i trudno nie odnieść wrażenia, że doniesienia o wrogości między szefem resortu a prezydentem są co najmniej przesadzone.
Doskonale dowodzą tego zapisy w prezydenckich projektach. Zakładają one na przykład, że Minister Sprawiedliwości w każdej chwili może powołać rzecznika dyscyplinarnego. – To stanowiska swoistego oskarżyciela, który będzie mógł wskazywać sędziów, którzy dopuścili się skandalicznych jego zdaniem naruszeń prawa czy dyscypliny sędziowskiej – twierdzi sędzia Bartłomiej Przymusiński, członek zarządu i rzecznik prasowy Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Ten sam, który ostatnio ujawnił obnażył kłamstwo użyte przez autorów kampanii "Sprawiedliwe Sądy".
Taki rzecznik dyscyplinarny może być wyznaczany ad hoc, do każdej sprawy inny. – Minister wie, że na przykład Nowak nie lubi Kowalskiego, więc wybierze go na oskarżyciela. Działalność rzecznika wyznaczonego przez ministra wyłącza jednocześnie z postępowania stałego rzecznika, kimkolwiek by on był – tłumaczy rzecznik Iustitii.
To nie wszystko, osoba oskarżyciela to tylko nieistotny szczegół, zabawnie zaczyna się robić, jak się spojrzy na skład sędziów orzekających. – W sądach dyscyplinarnych pierwszej instancji orzekają sędziowie dyscyplinarni mianowani przez… ministra sprawiedliwości – wykazuje sędzia Przymusiński.
Układ zamknięty
Innymi słowy jest tak, że w jednej sprawie zarówno oskarżyciela, jak i skład sędziów orzekających może wyznaczyć jedna osoba, czyli minister Zbigniew Ziobro. – To wygląda bardzo nieciekawie. Moim zdaniem te zapisy wskazują na to, że od początku byli w tej sprawie dogadani. Sądy Powszechne stają się własnością Zbigniewa Ziobry – twierdzi Przymusiński. W myśl zapisów ustawy proponowanej przez Dudę Zbigniew Ziobro mógłby w zasadzie dowolnie prowadzić politykę kadrową. Nasz rozmówca zwraca uwagę na to, że dwa miesiące temu, gdy Duda zawetował dwie z trzech ustaw, ta o sądach powszechnych została przez prezydenta podpisana bez zgłaszania zastrzeżeń.
Innymi słowy jest tak, że w jednej sprawie zarówno oskarżyciela, jak i skład sędziów orzekających może wyznaczyć jedna osoba, czyli minister Zbigniew Ziobro. – To wygląda bardzo nieciekawie. Moim zdaniem te zapisy wskazują na to, że od początku byli w tej sprawie dogadani. Sądy Powszechne stają się własnością Zbigniewa Ziobry – twierdzi Przymusiński. W myśl zapisów ustawy proponowanej przez Dudę Zbigniew Ziobro mógłby w zasadzie dowolnie prowadzić politykę kadrową. Nasz rozmówca zwraca uwagę na to, że dwa miesiące temu, gdy Duda zawetował dwie z trzech ustaw, ta o sądach powszechnych została przez prezydenta podpisana bez zgłaszania zastrzeżeń.
To deal – przypuszcza Przymusiński. – Wszystkie zapisy mają wspierać pozycję ministra sprawiedliwości – dodaje. A na Twitterze nazywa tę umowę jeszcze dosadniej, stwierdzając, że minister z prezydentem tworzą w polskim sądownictwie "Układ Zamknięty".
