
Dość stanowczego wywiadu w czwartkowy poranek udzielił prezydent Słupska Robert Biedroń. W rozmowie z Konradem Piaseckim z Radia ZET jeden z najpopularniejszych aktualnie polityków alarmował, że choć Polacy powinni mieć alternatywę wobec rządów PiS, to jej wciąż nigdzie nie widać. W tym kontekście rzucił kilka konkretnych słów pod adresem osób nazywających się dziś "liderami opozycji".
Robert Biedroń
prezydent Słupska w wywiadzie dla Radia ZET
Jednocześnie Robert Biedroń kolejny raz studził emocje tych, którzy właśnie w nim widzą polityka skazanego na to, by stanąć na czele zupełnie nowej opozycji. Prezydent Słupska przyznał, że nie najlepiej czuje się, gdy jest "ubierany w szaty wielkiej nadziei". – Jestem prezydentem Słupska. Umówiłem się na monogamiczny związek bez skoków w bok i nie zamierzam zdradzać tutaj mieszkańców naszego miasta – podkreślił.
Kilka chwil później Robert Biedroń zasugerował jednak, co mogłoby go skłonić do zaangażowania w walkę o prawdziwą władzę. – Jak Włodek Czarzasty, jak Adrian Zandberg będą gotowi żeby budować swoje partie, żeby stanąć w konkury z Prawem i Sprawiedliwością, to pewnie ja nie będę stał z boku. Nie będę stał z boku. I obiecałem to i Włodkowi i Adrianowi, że jestem do dyspozycji – mówił o relacjach z socjaldemokratami z SLD i skrajną lewicą spod szyldu Razem.
źródło: Radio ZET
