Policjanci, którzy się pobili stracili pracę.
Policjanci, którzy się pobili stracili pracę. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

Najpierw dwaj policjanci wybrali się na festyn do oddalonych o kilka kilometrów od Przemyśla Bolestraszyc. W drodze powrotnej zaczęli się spierać. Po wyjściu z samochodu pobili się. Jeden z nich trafił do szpitala. Obaj stracili pracę, a sprawą zajmie się sąd.

REKLAMA
W czerwcu dwaj policjanci przemyskiej drogówki wracali z festynu. Byli po służbie. Jak informują Nowniny24.pl, w samochodzie, którym jechali wspólnie ze znajomymi, zaczęli się kłócić. Jeden z nich wysiadł z auta. Chwilę później to samo zrobił jego kolega. Mężczyźni spotkali się w okolicy skrzyżowania ulicy Rogozińskiego i Brodzińskiego w Przemyślu. – Wówczas jeden z policjantów zaatakował drugiego. Ten broniąc się, uderzył napastnika pięścią w twarz. Mężczyzna przewrócił się i głową uderzył w asfalt, tracąc przytomność – informowała Marta Pętkowska z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.
Po kilku dniach 37-latek opuścił szpital. A jego o dwa lata młodszy kolega usłyszał zarzut. Tłumaczył funkcjonariuszom, że nietrzeźwy kolega go zaatakował, a on musiał się bronić. Taką wersję potwierdzili także świadkowie. Prokuratura śledztwo umorzyła. Uznała bowiem, że 35-latek działał w obronie koniecznej – podaje serwis. Ale na tym nie koniec. Pełnomocnik poszkodowanego już złożył zażalenie, a sprawą zajmie się sąd. Obaj mężczyźni zostali zwolnieni. A to "ze względu na ważny interes służby" – wyjaśniła dziennikarzom Nowiny24.pl Marta Fac z Komendy Miejskiej Policji w Przemyślu.
źródło: Nowiny24.pl