Już jutro "Czarny Wtorek". Tysiące Polek znowu ma wyjść na ulice, by zaprotestować przeciwko Prawu i Sprawiedliwości.
Już jutro "Czarny Wtorek". Tysiące Polek znowu ma wyjść na ulice, by zaprotestować przeciwko Prawu i Sprawiedliwości. Fot. Cezary Aszkiełowicz / Agencja Gazeta

Rocznica największego protestu kobiet już jutro. Z tej okazji zapowiadane są manifestacje, które - podobnie do tych sprzed roku - mają poruszyć serca i sumienie polityków Prawa i Sprawiedliwości. Pod hasłami "Nie składajmy parasolek" i "Ratujmy kobiety" na ulice miast wyjdą tysiące protestujących.

REKLAMA
Manifestacje sprzed roku miały konkretny cel. Chodziło o wpłynięcie na polityków Prawa i Sprawiedliwości, by zarzucili prace nad ustawami, które całkowicie zakazałyby dokonywania aborcji w Polsce. Na ulice wyszły setki tysięcy kobiet, a skala manifestacji rzeczywiście musiała dać do myślenia parlamentarzystom. Rok temu kobiety wygrały, rządzący wycofali się ze swoich pomysłów. Przynajmniej oficjalnie.
Bo trzeba jasno powiedzieć, że wycofanie się z prac nad tzw. ustawą antyaborcyjną było pyrrusowym zwycięstwem. Przez rok rządowi PiS udało się znacząco ograniczyć dostęp do pigułek "dzień po", samorządy wkrótce będą być może płacić gigantyczne kary za wspieranie leczenia in-vitro, a prawa kobiet nie zwiększyły się ani na jotę. W tej sytuacji nikogo nie powinno dziwić, że w rocznicę "Czarnego Poniedziałku" kobiety znów wyjdą na ulicę.
O skali "Czarnego Wtorku" można się przekonać, patrząc na powyższą mapę Google, gdzie zaznaczono wszystkie miejsca, w których odbędą się protesty. Oprócz Polski przemarsze poparcia mają się odbyć także w Niemczech, Austrii, Belgii, Holandii, Londynie, Szwajcarii i w USA.