Rubens burger, czyli szaleństwo nadruków

"Trzy Gracje" Rubensa, jako nadruk na bluzie polskiej firmy Aloha from deer materiały prasowe
Co łączy łączy flamandzkiego mistrza epoki baroku, hamburgery i modę? Nie, nie chodzi tym razem o modelki plus-size, w Polsce zwane czasem Grycankami. Rzecz o zalewającym powoli polskie ulice trendzie na bluzy pokryte foto-nadrukami.


Zaburzające sylwetkę, wciągane przez głowę, pokryte fototapetą bluzy stały się marzeniem współczesnej młodzieży. To nic innego jak podszyty ironią sentyment do stylu lat 90. Popyt na bluzy zaspokajają głównie polskie firmy, takie jak: Sugarpills, Aloha from Deer czy Mr. Gugu & Miss Go.



Wyjątkową popularnością cieszą się również printy z arcydziełami malarstwa. W ofercie znajdziemy przekrój przez dzieła wielkich mistrzów wszystkich epok. Od „Sądu Ostatecznego“ Memlinga (Mr. Gugu & Miss Go), „Narodzin Wenus“ Botticellego (Mr. Gugu & Miss Go, Aloha from deer), „Trzech Gracji“ Rubensa (Aloha from deer), przez „Huśtawkę“ Fragonarda, „Wenus Verticordia“ Rossettiego, „Pocałunek“ Klimta (Mr. Gugu & Miss Go), po „Amerykański Gotyk“ Wooda (Sugarpills).



Polska moda uliczna to nie tylko wielokolorowe nadruki. Nenukko to znakomita propozycja dla fanów minimalizmu, szarości i oversize'ów. CZYTAJ WIĘCEJ


Obrazy pojawiają się zresztą nie tylko na bluzach. Pokrywają one również koszulki, legginsy, sukienki, spódnice, a nawet kostiumy kąpielowe. Marka Mozcau by Justin wypuściła serię projektów z arcydziełem francuskiego klasycyzmu autorstwa Jacques-Louisa Davida. Z kolei Jacek Kłosiński, czyli marka Hyakinth, proponuje t-shirty z reprodukcjami dzieł Fouqeta i Memlinga.



Związki mody ze sztuką nie są niczym niezwykłym. Sam Yves Saint Laurent chętnie inspirował się malarstwem europejskim. Słynna jest jego mondrianowska kolekcja z 1965 roku czy żakiety z 1988 roku z wyhaftowanymi „Słonecznikami“ i „Irysami“ van Gogha. Dzieła szalonego Holendra odnajdziemy również we współczesnej modzie, jako motyw przewodni propozycji sióstr Mulleavy (marka Rodarte) na wiosnę 2012. Jeżeli chodzi o nadchodzący sezon jesienno-zimowy, to malarskie motywy również będą bardzo „in“, a to m.in. za sprawą barokowej kolekcji Dolce&Gabbana.


Czy jednak moda rozumie sztukę, którą się posługuje, czy wykorzystuje ją jedynie jako atrakcyjny ornament? Czy ikony malarstwa stały się taką samą częścią masowej kultury, co hamburgery albo „Król Lew”? Czy doszło tym samym do profanacji sztuki?

Bernhard Willhelm - niepoprawny prowokator, tworzący na styku mody i szuki. CZYTAJ WIĘCEJ


Znany polski artysta, Karol Radziszewski powiedział mi kiedyś: „W przypadku nadruków dochodzi raczej do zikonizowania pewnych dzieł, które są popularne. Jest to wyraźny cytat, który odsyła do oryginału”. A zatem, nowe polskie marki streetowe, nie dość, że produkują ładne, kolorowe ubrania, to jeszcze propagują sztukę wśród młodzieży.