
W białych rękawiczkach, ale jednak... Platforma Obywatelska wreszcie zaczyna odcinać się od obciążonej aferą reprywatyzacyjną prezydent Warszawy Hanny Gronkiewicz-Waltz. W piątek przewodniczący PO Grzegorz Schetyna zdawał się między słowami potwierdzać, że zmiany w procedurze wyboru władz partii będą oznaczały usunięcie z nich Gronkiewicz-Waltz. A już zupełnie otwarcie kolejny raz pogonił ją do stawienia się przed komisją weryfikacyjną Patryka Jakiego.
– Rzeczywiście zmieniamy statut – mówił Grzegorz Schetyna na briefingu zorganizowanym w Kielcach. – Wybór będzie otwarty. O tym, kto zostanie wybrany na stanowisko wiceprzewodniczącego czy członka zarządu decydować będzie Rada Krajowa. Tutaj nie mogę niczego przesądzić – podkreślił. Cóż w tym ciekawego? W ten sposób szef Platformy Obywatelskiej odniósł się do pogłosek o tym, iż nadchodzące wybory partyjnych władz sprawią, że ze stanowiska wiceprzewodniczącej zniknie Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Wszystko ma wyglądać nie na karę, a wynik demokratycznego wyboru platformerskiego suwerena. Prezydent Warszawy nie ma szans na szerokie poparcie działaczy Platformy. Już przed 2015 rokiem liczne było grono jej wewnątrzpartyjnych krytyków, którzy wskazywali, że afery ze stołecznego ratusza będą obciążały całą partię. Na różnych szczeblach nie brakuje osób, które chętnie dokonałyby na Hannie Gronkiewicz-Waltz nawet politycznego linczu i całkowicie usunęły ją z partii. Do tej grupy Grzegorz Schetyna uśmiecha się nie tylko przekreślając szanse prezydent Warszawy na utrzymanie stanowiska wiceszefowej PO. W piątek kolejny raz publicznie wyganiał ją do stawienia się przed komisją weryfikacyjną.
Grzegorz Schetyna założył białe rękawiczki także w tym przypadku. Co prawda stwierdził, że Patryk Jaki i spółka działają wbrew konstytucji i zachowują się "w sposób uwłaczający przyzwoitości i godności", ale zaraz przypomniał o "starej zasadzie, że nieobecnie nie mają racji". – Wydaje mi się więc, że prezydent Gronkiewicz-Waltz bardzo poważnie powinna wziąć pod uwagę możliwość pojawienia się na posiedzeniu tej komisji. Żeby po prostu dać odpór kłamstwom i pomówieniom, które są miotane głównie ze strony przedstawicieli PiS na tej komisji i jestem przekonany, że dobrze tę sprawę przemyśli – oznajmił.
