
Nie ma biznesu bez kapitału. To wszyscy wiemy. Tylko co rozumiemy pod tym pojęciem? Większość z nas rozpatruje go w kategoriach kapitału finansowego, czyli pieniędzy na koncie, albo kapitału materialnego odnoszącego się do środków produkcji takich jak surowce, materiały, narzędzia czy maszyny. Co lepiej zorientowani w meandrach ekonomii, posiłkują się jeszcze popularnym dziś kapitałem ludzkim, który za najcenniejsze dobro firmy uważa człowieka.
REKLAMA
Niektóre przedsiębiorstwa mają wszystkie te zasoby w garści, a mimo to przegrywają w starciu z konkurencją. Nie mogą dalej ruszyć, tak jakby drogę do sukcesów blokowały im niewidzialne drzwi. Brakującym kluczem do ich otwarcia często okazuje się kapitał społeczny. Ilu ekspertów, tyle definicji tego terminu. Najprościej jednak wytłumaczyć, że budulcem dla tego rodzaju kapitału są zaufanie i jakość relacji między tworzącymi sieć wzajemnych powiązań ludźmi.
W badawczy a jednocześnie praktyczny sposób zagadnienie to podjął Komitet Dialogu Społecznego Krajowej Izby Gospodarczej (KDS KIG) podczas warsztatu „Kapitał społeczny. Koncept naukowy czy dźwignia wzrostu gospodarczego?”. Partnerem warsztatu był Orange Polska. Dyskusję panelową na ten temat poprzedziła prezentacja wyników badania ''Problemy i wyzwania w organizacjach – znaczenie kapitału społecznego'' zrealizowanego na zlecenie House of Skills, Forum Odpowiedzialnego Biznesu oraz Komitetu Dialogu Społecznego KIG. Potwierdziły one niestety wcześniejsze diagnozy, że w Polsce kapitał społeczny jest wciąż na bardzo niskim poziomie.
Aż 95 proc. przedsiębiorstw ma obawy związane z deficytem kapitału społecznego. Im większa organizacja, tym większe ich natężenie – blisko 60 proc. firm zatrudniających powyżej 250 pracowników dostrzega brak przepływu informacji świadczący o niedostatku kapitału społecznego. Dla porównania w firmach, gdzie pracuje od 50 do 250 osób, odsetek ten wynosi ok. 40 proc. W oczy rzuca się też dysproporcja w percepcji tych problemów w obrębie hierarchii – menadżerowie najwyższego szczebla widzą ok. 3 razy mniejsze ich natężenie niż szeregowi pracownicy.
– Można powiedzieć, że znaleźliśmy się w tym punkcie rozwoju, gdzie budowanie kapitału społecznego nie jest już alternatywą, jedną z wielu opcji do wyboru, a staje się koniecznością. Wymaga to oczywiście przedefiniowania celów biznesowych, zmiany modelu współpracy na bardziej partnerski czy też większego otwarcia na dialog z pracownikami. Z pewnością w tej materii mamy jeszcze dużo do zrobienia, dlatego musimy na poważnie zacząć o tym rozmawiać – powiedział otwierając warsztat Maciej Witucki, przewodniczący KDS KIG.
Ewa Kastory, kierowniczka merytoryczna Szkoły Kapitału Społecznego House of Skills, która przedstawiła słuchaczom warsztatów wyniki i wnioski z ostatniego badania o kapitale społecznym, skierowała przekaz, który można by było streścić słowami ''musimy zaryzykować''. – Z kapitałem społecznym jest jak z każdym poważnym przedsięwzięciem: w czasie jego budowy pojawią się wyzwania, zdarzą się błędy, raz ta sztuka wyjdzie lepiej, a raz gorzej, ale krok po kroku będziemy zmierzali do upragnionego celu, który wynagrodzi cały ten trud – przekonywała.
– W rozmowie o kapitale społecznym nie należy w ogóle pytać ''czy'', tylko ''jak go budować'' – zgodził się Jacek Kowalski, ekspert KDS KIG i członek zarządu ds. zasobów ludzkich Orange Polska. – Z pewnością łatwiej budować ten kapitał w biznesie, gdy widzi się sens swoich działań i sens ten wykracza poza czysty zysk. Warto inwestować w zaufanie i dawać większą swobodę pracownikom, ale trzeba robić to w taki sposób, by nie zboczyć z wpisanego w charakter firmy kursu. Co oczywiście nie zawsze jest to takie proste, jak się wydaje.
– W zestawieniu wartości kapitału społecznego lokujemy się gdzieś na poziomie Grecji. Niewątpliwie jego powiększaniu nie służą zakotwiczone w naszej mentalności korzenie folwarczne, które zawsze przeszkadzały w budowie kultury demokratycznej i były niechętne powszechnej partycypacji. Jeśli chcemy zmienić tę sytuację na naszą korzyść, musimy wyzbyć się myślenia bazującego na tradycyjnej hierarchii w środowisku pracy – komentował uczestnik debaty, prof. dr hab. Krzysztof Jasiecki, socjolog Centrum Europejskiego Uniwersytetu Warszawskiego.
Światło na to, co stymuluje, a co blokuje rozwój polskiego kapitału społecznego, rzucił Artur Nowak-Gocławski, założyciel Grupy ANG oraz Fundacji Będę Kim Zechcę. – Spadek zaufania do branży finansowej, praca zdalna, digitalizacja środowiska pracy, asymetria w myśleniu kadry zarządzającej i pracowników – wyliczał zjawiska, które odsuwają człowieka od firmy, a co za tym idzie rozbijają kapitał społeczny. W jego ocenie koncepcje takie jak akcjonariat pracowniczy, ekonomia współdzielenia, społeczna odpowiedzialność biznesu mogą tu zadziałać jak lekarstwo.
Tadeusz Joniewicz, menedżer projektów z Forum Odpowiedzialnego Biznesu, zwracał uwagę, że niezależnie od mentalnych uwarunkowań firmy w Polsce będą musiały i tak wdrożyć działania budujące kapitał społeczny, bo inaczej nie przetrwają. – Proces ten wymusi zarówno konkurencja zagraniczna, która korzysta z tego motoru rozwoju, jak i sytuacja na lokalnym rynku praca wynikająca z niedoboru pracowników i zachodzących zmian demograficznych – argumentował.
Tematyka kapitału społecznego zostanie szerzej rozwinięta podczas dyskusji, jaką zaplanowano w związku ze zbliżającym się wielkimi krokami 8 Kongresem Innowacyjnej Gospodarki. Wydarzenie, do którego przymiarką był ostatni zorganizowany przez Komitet Dialogu Społecznego warsztat, odbędzie się już 9 listopada 2017 w Pin Up Studio w Warszawie.
