
Od 30 sierpnia prezydent może na wniosek rządu wprowadzić stan wyjątkowy, albo wojenny, nie tylko z powodu zagrożenia państwa z zewnątrz, ale także z powodu zagrożenia w cyberprzestrzeni. Możliwość jest teoretyczna, ale ponieważ ataki hakerów trwają, warto wiedzieć o czym mówimy.
REKLAMA
Stan wyjątkowy jest jednym z trzech wymienionych w Konstytucji rodzajów stanu nadzwyczajnego. W sytuacjach szczególnych zagrożeń, jeżeli zwykłe środki konstytucyjne są niewystarczające, może zostać wprowadzony: stan wojenny, stan wyjątkowy lub stan klęski żywiołowej.
Stan wyjątkowy może być wprowadzony w sytuacji szczególnego zagrożenia konstytucyjnego ustroju państwa, bezpieczeństwa obywateli lub porządku publicznego, w tym spowodowanego działaniami o charakterze terrorystycznym lub działaniami w cyberprzestrzeni, które nie może być usunięte poprzez użycie zwykłych środków konstytucyjnych.
Wniosek wysyła Rada Ministrów do Prezydenta.
W okresie trwania stanu nadzwyczajnego, a także 90 dni po nim, obowiązuje wiele ograniczeń, m.in. nie może być skrócona kadencja Sejmu, istnieje zakaz przeprowadzania referendum ogólnokrajowego. Nie mogą być przeprowadzane wybory do Sejmu. Niekoniecznie musi on obowiązywać w całym kraju, a tylko na jego części.
Trudno powiedzieć, w jaki sposób wprowadzenie stanu wyjątkowego miałoby pomóc w opanowaniu ataków w cyberprzestrzeni. Wysłanie na ulicę wojska nic nie zmieni. A służby działające w sieci na razie nie potrafią sobie poradzić nawet z własnymi stronami www.