
"Jak się czuje kobieta w związku z dobrym facetem?" To jedno z najciekawszych i smutnych pytań, na które psychoterapeutka Katarzyna Miller odpowiada w swej nowej książce "Instrukcja obsługi faceta". Dlaczego smutnych? Bo kobieta, która je zadała zapewne liczyła na krótki przepis, 5 kluczowych cech, które zdefiniują jej związek jako zdrowy lub toksyczny, i wtedy będzie wiedziała co dalej robić. Tymczasem powodów, dla których wpadamy w ramiona nieodpowiednich mężczyzn jest wiele, a objawy toksyczności mogą być ukryte i zawiłe. Nie oznacza to jednak, że nie da się rozpoznać zagrożenia wcześniej i uciec gdzie pieprz rośnie. Bo tak właśnie (bez wahania) należy zrobić!
Maminsynek
Kobiety z emocjonalnymi deficytami, łase na komplementy i nadskakiwanie z powodu braku uwagi poświęcanej im w dzieciństwie.
Narcyz
Kobiety, które łapią się na każdy sposób podrywu. Jak mówi Miller, "byle je ktoś chciał. Byle im się wydawało, że je chce. I zrobią dużo, żeby nie zobaczyć, jak on je chce, za jaką cenę je chce – cenę, którą one zapłacą." Czyli również narcyzki. Paradoksalnie wpatrzeni w siebie, państwo narcyzowie, mają szansę być ze sobą szczęśliwi.
Psychopata i socjopata
Kobieta w związku z psychopatą próbuje być idealna, cały czas pokazuje się z dobrej strony, nie mówi, że czegoś nie zrobi czy nie ma na to ochoty, bo boi się jego reakcji. Bo ta reakcja jest dla niej okrutna i bolesna – największy cios to zniewaga z jego strony. Dlatego łatwym łupem dla psychopatów i socjopatów są kobiety niepewne siebie, które wciąż ważą swoją wartość, oceniają siebie bardzo krytycznie. "Ile znasz pięknych kobiet, które przy mężusiu ledwo nogami powłóczą?", pyta retorycznie Katarzyna Miller. Takie związki to typowe zjawisko wysysania energii z drugiej osoby, której po latach zostają tylko odruchy: wstać, uprać, kupić, ugotować, odwieźć dzieci, wyprasować.
"Dobry związek to taki, w którym czujesz się przeciętnie"
Facet to nie pies bernardyn, który, z baryłką alkoholu przyczepioną do obroży, ratuje zagubione, zamarznięte ofiary w szwajcarskich górach. Ta metafora wydaje się bardzo trafna – ofiary są zagubione i zamarznięte emocjonalnie. Łyk czegoś rozgrzewającego może je uratować nawet przed śmiercią. Ale żyć potem muszą już na własny ratunek. Nie żenią się z bernardynami, swymi ratownikami. Psy idą ratować następnych zagubionych.

