
– Burza nie w łyżce, ale łyżeczce wody. Pierwsze słyszę – mówi poseł Janusz Śniadek, gdy pytam o poprawki do projektu ustawy o ograniczeniach handlu w niedziele. Chodzi konkretnie o zapis sugerujący, że po godz. 14 w Wigilię i Wielką Sobotę np. stacje paliw i apteki będą zamknięte.
Przyglądając się bliżej art. 8 projektowanej ustawy, zastrzeżenia budzi nie tylko to, że zakaz handlu po godzinie 14.00 w Wielką Sobotę i Wigilię będzie dotyczył wszystkich placówek handlowych (w tym aptek, stacji paliw, w obiektach hotelarskich, sprzedaży z automatów, kwiaciarni, sklepów internetowych, w placówkach handlowych zlokalizowanych na terenie szpitali, dworców autobusowych, kolejowych i lotniczych, w komunikacji miejskiej) - bez wyłączeń. Ale ten zakaz będzie dotyczył także placówek handlowych, w których handel prowadzony jest osobiście i we własnym imieniu przez przedsiębiorcę. A to wypacza cel ustawy wynikający z uzasadnienia jej projektu, czyli dodatkowej ochrony praw pracowników. Zakaz handlu będzie zatem zakazem absolutnym. Pytanie czy takie uregulowanie było zamierzone, czy wynika jedynie z niedopatrzenia.
"Ten pomysł to bzdura"
"Nie dojadę na święta do domu"; "Z kanistrem benzyny w samochodzie będę jeździł?"; "Zaczną się zwolnienia w handlu, zacznie się płacz" – burzą się internauci. Inni ironizują: "Może handel zostanie przeniesiony na parafię?". Jeszcze inni zadają praktyczne pytania: "Wszystko fajnie ale jeżeli będę jechał w Święta Bożego Narodzenia do rodziny oddalonej o 800-1000 kilometrów, to jak dojadę? Mam brać paliwo w kanister czy co?". Pracownik stacji paliw mówi nam wprost: – Ten pomysł to bzdura. I za moment rozwija: – Rozumiem, że sklepy mogą być pozamykane, ale stacje paliw? W Wigilię mamy duży ruch, klientów mamy do późna. Ludzie bardzo dużo podróżują w święta – podkreśla.
"Tak być nie powinno"
Zdaniem wielu należy pójść na kompromis i znaleźć ewentualne rozwiązanie. – Jeśli zamkniemy apteki, a ktoś będzie musiał wziąć antybiotyk? To się odbije szkodą na zdrowiu. Nie można wylać dziecka z kąpielą, czyli definitywnie albo tak, albo tak. Można wypośrodkować i znaleźć satysfakcjonujący dla obu stron kompromis – uważa Longina Kaczmarek.
Z pewnością może to okazać się kłopotliwe dla podróżujących i zapewne stacje samoobsługowe mogłyby tutaj stanowić pewną formę „pomocy”, ale ich popularność na rynku polskim nie jest szczególnie duża. Z pewnością byłoby to rozwiązanie ułatwiające życie podróżnym, a jednocześnie zgodne z nowym brzmieniem przepisów.
Ponadto, istotnym argumentem, który może przesądzić w ogóle o obowiązywaniu tych przepisów jest fakt, iż wysoce wątpliwym jest ich obowiązywanie z potencjalnego braku notyfikacji europejskiej spowodowanego preferowaniem określonych w tej ustawie podmiotów, które mogą handlować w niedzielę. A z drugiej strony bezwarunkowego zakazu handlu tego dnia dla innych podmiotów, co z kolei stanowi dla tych pierwszych niedozwoloną pomoc publiczną, którą trzeba notyfikować, czyli uzyskać dla niej zgodę Komisji Europejskiej, co jest wysoce wątpliwe. Wyróżnione bowiem podmioty, mimo wysiłku ustawodawcy, nie stanowią wyczerpującego katalogu potrzeb konsumentów, uzasadniającego wyjątkowość tych wymienionych. Zatem mimo iż uważam zasadność omawianej regulacji, niemniej brak jej odniesienia do systemu prawa w ogóle, w tym do regulacji europejskich, powoduje, że z dużym prawdopodobieństwem nie wejdzie ona w życie w proponowanym brzmieniu i terminie.
