
W ostatnich miesiącach mikroflora bakteryjna człowieka zrobiła imponującą karierę medialną. Z prostego powodu – jak się okazało, choć zamieszkuje w jelitach, jej strefa wpływów sięga daleko poza jamę brzuszną. Nawet do samego mózgu!
REKLAMA
"Ta luźna masa w ludzkiej głowie wykazuje podobne zdolności do myślenia jak kula tłuszczu albo misa twarogu" – w ten sposób o mózgu pisał XVII-wieczny angielski filozof Henry More. Wówczas naprawdę trudno było ludziom uwierzyć, że skomplikowana ludzka psychika ma cokolwiek wspólnego ze wspomnianą "kulą tłuszczu". I choć dziś fakt ten wywołuje uśmiech na naszych twarzach, wiele wieków później popełniamy ten sam błąd. O jelitach mówimy "flaki" lub "kiszki" i przypisujemy im wyłącznie niewdzięczną rolę trawienia i wydalania pokarmu. Tymczasem od niedawna nazywane są one drugim mózgiem, a kolejne badania naukowe dowodzą, że to w nich "zapadają decyzje" o naszym samopoczuciu i zdrowiu psychicznym. Podejmują je... bakterie.
Bakterii występujących w ludzkim organizmie nie sposób lekceważyć – ważą od półtora do dwóch kilogramów! Przez długie lata o ich roli mówiło się głównie w kontekście odporności. Wszak to, jak duże spustoszenie sieją w naszych organizmach antybiotyki wiemy od dekad. Ostatnie lata badań, których bohaterami jest właśnie armia 10. bilionów bakterii ulokowanych w naszych jelitach pokazują, że mikroskopijni mieszkańcy naszych ciał pełnią w nim o wiele więcej funkcji. Potrafią namieszać w naszych głowach, nieźle nas wystraszyć, zmartwić, a nawet wpędzić w depresję. To one odpowiadają za choroby serca oraz nasze nawyki żywieniowe. Oto strefy wpływów mikroflory jelitowej, o których nie miałeś pojęcia.
Bakterie mieszają w głowach i dyktują emocje
Najprostszym przykładem udowadniającym, że bakterie jelitowe wpływają na nasz stan psychiczny to zależność między zachorowaniem na zespół jelita wrażliwego a zapadaniem na depresję – chorzy znacznie częściej cierpią z powodu przewlekłego przygnębienia oraz stanów lękowych. Powód? Jak się okazuje aż 90 proc. serotoniny produkowanej jest właśnie w jelitach. - Jelita produkują wiele hormonów, min. noradrenalinę, serotoninę, kwas gamma-aminomasłowy (GABA, dopaminę, które odpowiedzialne są za równowagę psychiczną i dobre samopoczucie. Dlatego można stwierdzić, że dieta pro-jelitowa może zastąpić leki antydepresyjne. Jeśli brakuje nam kwasu gamma-aminomasłowego czy glutaminy, tracimy zdolność wyrażania myśli, zapominamy słowa, a także tracimy radość życia – mówił w jednym z naszych artykułów o zdrowych jelitach dr n. med. Piotr Niedziałkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Lekarzy Medycyny Estetycznej "POLME", specjalista chorób wewnętrznych, alergolog.
Najprostszym przykładem udowadniającym, że bakterie jelitowe wpływają na nasz stan psychiczny to zależność między zachorowaniem na zespół jelita wrażliwego a zapadaniem na depresję – chorzy znacznie częściej cierpią z powodu przewlekłego przygnębienia oraz stanów lękowych. Powód? Jak się okazuje aż 90 proc. serotoniny produkowanej jest właśnie w jelitach. - Jelita produkują wiele hormonów, min. noradrenalinę, serotoninę, kwas gamma-aminomasłowy (GABA, dopaminę, które odpowiedzialne są za równowagę psychiczną i dobre samopoczucie. Dlatego można stwierdzić, że dieta pro-jelitowa może zastąpić leki antydepresyjne. Jeśli brakuje nam kwasu gamma-aminomasłowego czy glutaminy, tracimy zdolność wyrażania myśli, zapominamy słowa, a także tracimy radość życia – mówił w jednym z naszych artykułów o zdrowych jelitach dr n. med. Piotr Niedziałkowski, Prezes Polskiego Towarzystwa Lekarzy Medycyny Estetycznej "POLME", specjalista chorób wewnętrznych, alergolog.
Jednym z ostatnich najgłośniejszych eksperymentów potwierdzających jak łatwo wprowadzić się w stan lękowy, głodząc dobre bakterie w naszych jelitach jest działalność zespołu naukowców z Uniwersytetu Kalifornijskiego (UCLA). Wzięło w nim udział czterdzieści zdrowych kobiet w wieku od 18 do 55 lat. Naukowcy zbadali mikrobiom pań i ustalili, jakie bakterie dominują w ich jelitach. W tym samym czasie kobiety zostały poddane badaniu rezonansem magnetycznym (MRI), podczas którego analizowano aktywność poszczególnych obszarów mózgu w reakcji na bodźce wizualne. Kobietom przedstawiano zdjęcia i obrazy, które miały wywołać u nich poruszenie emocjonalne.
Kobiety, które okazały się szczególnie wrażliwe na prezentowane obrazy, reagowały niepokojem, irytacją lub strachem "miały" w swych jelitach duże ilości bakterii z rodzaju Prevotella. U tych samych pacjentek stwierdzono także mniejszą objętość i aktywność hipokampu (część układu limbicznego odpowiedzialna m.in. za przenoszenie informacji z pamięci krótkotrwałej do długotrwałej) oraz zwiększoną „łączność” między obszarami odpowiedzialnymi za przeżywanie emocji, natężenie uwagi i przetwarzanie danych zmysłowych. Pozostałe panie i z emocjami, i rozwiązywaniem problemów oraz przetwarzaniem informacji radziły sobie znacznie lepiej, a dominującą grupą mikrobów stanowiły u nich bakterie z rodzaju Bacteroides.
Wyjątkowo wymowny okazuje się również pewien eksperyment na myszach. Otóż wyhodowano gryzonie pozbawione flory bakteryjnej jelit, które wykazały wiele nieprawidłowości w swoim zachowaniu. Były strachliwe, depresyjne i miały cechy autystyczne. - Kiedy uczeni skolonizowali ich jelita bakteriami od zdrowych zwierząt, gryzonie przestały się bać i zaczęły socjalizować. Chętniej przebywały ze sobą, a zachowania autystyczne znikły – mówi dr Paweł Grzesiowski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej. Wniosek? Kiedy jest nam smutno, zamiast sięgać po czekoladę, lepiej wybrać kiszone ogórki.
Bakterie wpływają na serce
Badacze z Cleveland Clinic odkryli, że jeśli mikroby w naszych jelitach żywią się związkiem o nazwie cholina, produkują składnik, który w wątrobie przemienia się w tzw. TMAO, a ten powoduje miażdżycę tętnic i może sprzyjać chorobom serca. Zła wiadomość jest taka, że cholina znajduje się w jajkach, czerwonym mięsie oraz nabiale, ale też np. w tabletkach do ssania. Jego działanie nieco neutralizują składniki zawarte naturalnie w czerwonym winie i oliwie. Jednocześnie chińscy naukowcy dowiedli, że bakterie z gatunku Akkermansia muciniphila (stanowią 3-5 proc. bakterii w jelitach zdrowych ssaków), chronią przed stanami zapalnymi i zmniejszają ilość toksyn przedostających się z jedzenia do krwiobiegu. Akkermansia muciniphila zasilać można prebiotykami lub bogatą dietą niskotłuszczową.
Badacze z Cleveland Clinic odkryli, że jeśli mikroby w naszych jelitach żywią się związkiem o nazwie cholina, produkują składnik, który w wątrobie przemienia się w tzw. TMAO, a ten powoduje miażdżycę tętnic i może sprzyjać chorobom serca. Zła wiadomość jest taka, że cholina znajduje się w jajkach, czerwonym mięsie oraz nabiale, ale też np. w tabletkach do ssania. Jego działanie nieco neutralizują składniki zawarte naturalnie w czerwonym winie i oliwie. Jednocześnie chińscy naukowcy dowiedli, że bakterie z gatunku Akkermansia muciniphila (stanowią 3-5 proc. bakterii w jelitach zdrowych ssaków), chronią przed stanami zapalnymi i zmniejszają ilość toksyn przedostających się z jedzenia do krwiobiegu. Akkermansia muciniphila zasilać można prebiotykami lub bogatą dietą niskotłuszczową.
Bakterie chcą jeść
Najprościej mówiąc, w naszych jelitach toczy się walka o przetrwanie. Bakterie rywalizują między sobą o pożywienie. Naturalne, że nie wszystkie zawsze najedzone są dostatnio. Jednak zamiast lojalnie wobec naszego zdrowia, domagać się odpowiedniej pożywki, zaczynają nas oszukiwać, udając, że "wszystko jest w porządku". – Wpływ bakterii na apetyt można porównać do optymalizacji jazdy samochodem w celu jak najmniejszego zużycia paliwa – tłumaczy Carlos Ribeiro, jeden z autorów eksperymentów przeprowadzonych w portugalskim ośrodku badań biomedycznych Champalimaud Center for the Unknown, w wypowiedzi dla „Scientific American”.
Najprościej mówiąc, w naszych jelitach toczy się walka o przetrwanie. Bakterie rywalizują między sobą o pożywienie. Naturalne, że nie wszystkie zawsze najedzone są dostatnio. Jednak zamiast lojalnie wobec naszego zdrowia, domagać się odpowiedniej pożywki, zaczynają nas oszukiwać, udając, że "wszystko jest w porządku". – Wpływ bakterii na apetyt można porównać do optymalizacji jazdy samochodem w celu jak najmniejszego zużycia paliwa – tłumaczy Carlos Ribeiro, jeden z autorów eksperymentów przeprowadzonych w portugalskim ośrodku badań biomedycznych Champalimaud Center for the Unknown, w wypowiedzi dla „Scientific American”.
Ponadto, bakterie jelitowe mogą wpływać na nasz apetyt regulując produkcję hormonów odpowiedzialnych za uczucie głodu. Mają również moc oddziaływania na receptory smaku, co w konsekwencji będzie skłaniało nas do sięgania po to, na co aktualnie mają ochotę. A, jak wiadomo, domagają się tego pożywienia, które dostają najczęściej... Możemy wykorzystać przyzwyczajenia naszych bakterii, by ułatwić sobie zmianę nawyków żywieniowych – najpierw wystarczy skorzystać z silnej woli, a potem czerpać z apetytu naszych mikro przyjaciół. Odwdzięczą się dobrym humorem i uśmiechem na naszych twarzach!
Korzystałam z artykułów na: hellozdrowie.pl, focus.pl, wyborcza.pl, laboratoria.net
