Arkadiusz Myrcha z PO ujawnił, jak został potraktowany przez jednego z należących do PiS członków sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.
Arkadiusz Myrcha z PO ujawnił, jak został potraktowany przez jednego z należących do PiS członków sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Fot. Adam Stępień / Agencja Gazeta

"Nie pajacuj szczeniaku" – takie słowa od jednego z posłów Prawa i Sprawiedliwości miał usłyszeć Arkadiusz Myrcha z Platformy Obywatelskiej. Miały one paść wówczas, gdy młody polityk na obradach sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka walczył, by "dobra zmiana" nie ograniczyła środków na funkcjonowanie Rzecznika Praw Obywatelskich.

REKLAMA
Kierowana przez Stanisława Piotrowicza oraz zdominowana przez posłów Prawa i Sprawiedliwości komisja we wtorek negatywnie zaopiniowała projekt przyszłorocznego budżetu RPO. Adama Bodnara przedstawiciele partii rządzącej dodatkowo obrzucili błotem i nie pozwolili mu odnieść się do zarzutów o rozrzutność. W ten sposób skorzystano z pierwszej okazji, by zemścić się na instytucji, która stanowczo sprzeciwia się wszelkim autorytarnym zapędom wierchuszki z Nowogrodzkiej. Uznano, że skoro nie można skrócić kadencji RPO, to pozbawi się go znacznej części środków.
To jednak tylko jeden skandaliczny obraz, który można było zobaczyć na dzisiejszym posiedzeniu sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka. Jak bowiem ujawnił Arkadiusz Myrcha z Platformy Obywatelskiej, w trakcie dyskusji o finansowaniu RPO od jednego z polityków PiS usłyszał chamski komentarz "nie pajacuj szczeniaku".
Myrcha nie zdradził, od którego z partyjnych kolegów Jarosława Kaczyńskiego usłyszał takie pogardliwe wobec młodych ludzi słowa. Po kilku chwilach poinformował za to, że po zakończeniu obrad komisji ten, kto się tak zachował, podszedł do niego i przeprosił.