
Zatrzymanie znanego specjalisty od wizerunku przez policję stało się na tyle ważną sprawą z dziennikarskiego punktu widzenia, że zaangażował się w nią sam redaktor naczelny TVP Info Samuel Perreira.
REKLAMA
Piotr T. jest podejrzany o rozpowszechnianie treści pornograficznych z udziałem osoby małoletniej. Redaktor naczelny TVP Info postanowił przeprowadzić śledztwo dziennikarskie. Wysłał do redakcji "Faktu" pytania, wytropił bowiem związki redakcji z Piotrem T. Pytania redakcja „Faktu” uznała za na tyle żenujące, że zdecydowała się upublicznić pełną treść e-maila, motywując to ponadto złą sławą TVP Info. Screena zamieścił na Twitterze dziennikarz Mikołaj Wójcik.
Pereira zapytał, na jakich zasadach odbywała się współpraca z T., którego komentarze ukazywały się na łamach "Faktu". Odpowiedź była prosta: na zasadach kontaktu telefonicznego, gdyż Piotr T. był proszony o komentarz w przypadkach, gdy tematyka artykułu dotyczyła wizerunku.
Drugie pytanie dotyczyło tego, kto jest autorem notki prasowej, niepodpisanej z imienia i nazwiska, która ukazała się w dzienniku. Tu niestety redakcja nie była w stanie pomóc ze względu na to, że Pereira nie podał tytułu artykułu. W kolejnym Pereira próbował ustalić, czy T. otrzymywał wynagrodzenie za współpracę z "Faktem". Odpowiedź oczywista: nie, bo nigdy takiej współpracy nie było. I tak dalej. Samuel Pereira nazwał później odpowiedzi na swoje pytania histerią "Faktu".
Warsztat dziennikarski Pereiry był ostatnio krytykowany nawet przez jego prawicowych kolegów. Zrobił to na przykład publicysta Wojciech Wybranowski, który wymianę tweetów z Pereirą podsumował słowami "pomogłeś mi zrozumieć dlaczego informacje w publicznej wyglądają jak wyglądają".
Ostatnio na łamach TVP Info ukazał się artykuł na temat lekarzy rezydentów, którzy "jedzą kawior i jeżdżą na drogie wakacje". Samuel Pereira przepraszał potem za niego Katarzynę Pikulską z Porozumienia Rezydentów.Autor artykułu, którym okazał się Ziemowit Kossakowski, został zawieszony.
