
28-letni Watson Franklin Mandujano Doroteo z Peru zmarł w wyniku powikłań po leczeniu kanałowym zęba. Gdy członkowie rodziny zebrali się nad jego trumną, zauważano, że jego klatka piersiowa się unosi. Lekarz potwierdził, że mężczyzna okazuje znaki życia.
REKLAMA
Zgon stwierdzono 21 października. Kilka dni później zorganizowano pogrzeb, podczas którego rodzina była przekonana, że 28-latek zaczął oddychać. Natychmiast wezwano na miejsce lekarza, a karetka zawiozła wyciągnięte z trumny ciało do szpitala. Tam jednak stwierdzono... zgon mężczyzny.
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Rodzina zmarłego twierdzi, że ich bliski cały czas żył. Do śmierci miały doprowadzić środki, które podano mu w trakcie zabiegu dentystycznego. Chodzi o Diazepam, czyli Valium.
Notowano już przypadki, gdy po śmierci mięśnie w ciele zmarłego wciąż się poruszały. Pisano także o sytuacjach "przebudzeń" podczas pogrzebu, czyli błędów przy stwierdzaniu zgonu. W marcu 2014 roku 79-latka z USA zaczęła ruszać się w worku, w którym ciało oczekiwało na kremację. W 2012 roku podczas pogrzebu w Egipcie zorientowano się, że 28-letni mężczyzna wciąż żyje mimo zawału, którego doznał podczas pracy.