5 zachowań innych, które denerwują wszystkich, bez wyjątku.

"Siedzicie na tarasie z gazetą i poranną kawą. Przelatująca tamtędy mucha dochodzi do wniosku, że wasza głowa to najciekawsza i najbardziej intrygująca rzecz, jaką widziała w życiu. Niezmordowanie krąży wam wokół uszu. Nie zniechęca jej gazeta, teraz zwinięta i wykorzystywana w charakterze broni. Najwyraźniej ekscytację muchy tylko wzmaga to, że ją odganiacie. Poranna gazeta i kawa mogą działać na was kojąco, ale w obliczu uporczywego bzyczenia przestają się liczyć. Nie ma takiej możliwości, żeby nie irytowała was mucha, która lata wam wokół głowy." I ze względu na to, że irytację, jaką wywołuje ten mały owad można wyjaśnić naukowo, wiemy, że tak samo jak wy zareagowałby nawet buddyjski mnich...

REKLAMA
Jak wynika z opisu książki "Co nas drażni, co nas wkurza", z którego pochodzi cytowany fragment, denerwujące doznania łączą się z reakcjami awersyjnymi wykształconymi w toku ewolucji po to, by utrzymać nas przy życiu. To, co nas tak denerwuje kojarzy nam się z czymś, czego organizm każe nam unikać, dlatego tak gwałtownie reaguje gniewem. "To kwestia pomylonej tożsamości – nie potrafimy rozróżnić prawdziwego zagrożenia od czegoś, co je naśladuje", czytamy. Chodzi najczęściej o dźwięki: paznokci na tablicy, kruszonego styropianu. Jednak istnieje kilka innych sytuacji, które wyprowadzają z równowagi również skutecznie niemal każdego. Oto 5 zachowań innych ludzi, których nie znosimy nie tylko ze względu na brak kultury.
Siorbanie, mlaskanie, chrapanie
Punkt pierwszy, a propos dobrego wychowania. W myśl zasady, że denerwuje nas wszystko to, do czego nie jesteśmy przyzwyczajeni, a do furii doprowadza nas kiedy nasz towarzysz postępuje odwrotnie niż tego oczekujemy lub uważamy za naturalne, irytacja na mlaskanie czy siorbanie okazuje się dość obiektywnym wyznacznikiem, kto ile ma z dobrym wychowaniem wspólnego. Jednak to nie jedyny powód, dla którego akurat te dźwięki drażnią niemal wszystkich. Drugi powód to mizofonia.
Dolegliwość, której nazwa pochodzi od dwóch słów: misos, czyli nienawiść i phone, czyli dźwięk, polega na nadwrażliwości na odgłosy. I to najczęściej te wydawne przez naszych bliskich... Chrząkanie, mlaskanie, chrapanie, pociąganie nosem, a nawet głośne oddychanie może osobę chorą na mizofonię doprowadzić do wybuchu nieposkromionej złości. Chęć ucieczki za wszelką cenę od drażniących dźwięków jest wówczas najsilniejsza, dlatego przez mizofonię rozpadają się związki.
Diagnoza i terapia to wielkie wyzwanie. Lekarz musi najpierw wykluczyć chorobę dwubiegunową, zaburzenia lękowe, zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz hiperakuzję, czyli nadwrażliwość na większość, a nie tylko poszczególne dźwięki. Choć brzmi to jak lekka przesada czy szaleństwo, mizofonikom żyje się naprawdę ciężko i współczujemy, jeśli denerwujące cię mlaskanie nie jest wynikiem tego, jak dużą wagę przykładasz do kultury osobistej otaczających cię osób. Wielu mizofoników izoluje się od świata, nie jada na mieście, ani z rodziną, a swoim towarzyszom zakazuje nawet jedzenia jabłek w ich obecności. Ten trzask odłamującego się miąższu...
Uściski z nieznajomym
Jeśli akcja "Free Hugs" zorganizowana w 2006 rok na jednej z ulic w Sydney, budzi w tobie obrzydzenie zamiast ciepłego uczucia, które idealnie wyraża reakcja publiczności w amerykańskich programach ("awwww"), ten fragment jest o tobie. Być może to tylko efekt traumy z dzieciństwa, kiedy to starsza siostra dziadka obcałowywała cię jako "pulchnego dzieciaczka", sama będąc nieprzyjemnie pachnącą staruszką z kłującym wąsikiem... Jeśli tak – współczujemy, i wierz nam, są tacy, którzy i bez tego są po prostu z natury niedotykalscy. Ci to dopiero cierpią katusze!
Jak pisze Marta Witkowska w portalu Hello Zdrowie, niedotykalskość może być po prostu efektem specyficznego rozmieszczenia receptorów na naszej skórze, która jako jedyna tak naprawdę chroni nas przed światem zewnętrznym. "Receptorów dotyku i ucisku w skórze jest ok. 500 tys. To całkiem sporo, choć na odbiór bodźców wpływa też wrażenie z receptorów temperatury, bólu oraz grubość skóry. A ta jest różna, zależnie od miejsca, i liczy sobie od 0,5 mm do nawet 5 mm!(...) skóra zbiera wszystko to, co dzieje się na powierzchni ciała. To jedna z jej głównych funkcji. Oprócz czucia powierzchniowego dotyk dociera też głębiej - do receptorów mięśni i stawów, gdzie powiązany jest z ruchem i silniejszym naciskiem. Wszystkie te impulsy trafiają do pierwszorzędowej kory czuciowej mózgu, gdzie podlegają wstępnej analizie, po czym trafiają do innych obszarów mózgu", pisze dziennikarka. Wniosek? Możliwości interpretacji i odczuć w wyniku zwykłego poklepania po plecach może być naprawdę wiele, a przyczyna tej różnorodności może leżeć w naszej fizjologii.
Do wyjaśnienia przyczyn niedotykalskości warto dodać też uwarunkowania społeczno-kulturalne (nie w każdym środowisku "normalne" są buziaki na przywitanie z nieznajomym) oraz zwyczajną nadwrażliwość na dotyk, która zaliczana jest do sensoryzmów, czyli zaburzeń funkcjonowania mózgu. Nie należy się ich jednak obawiać – ich rodzajów jest tak wiele, że u każdego coś się znajdzie. Na przeciwnym biegunie jest niedowrażliwość, którą cechowała się bohaterka filmu "Amelia" – stąd jej zamiłowanie do zanurzania dłoni w worku z fasolą.
Pchanie się w kolejce
Najbardziej drażniącą formę tego zachowania widzieliśmy w filmie "Dzień Świra". "Obca facetka wypycha mnie palcem ze sklepu jak odarte z godności dziecko", myśli sfrustrowany Adaś Miauczyński, po tym jak w sklepie "zarobił" koszykiem w zgięcia kolan i torebką od staruszki. No cóż, w tym wypadku naukowe wyjaśnienia są niepotrzebne – nikt nie lubi być wypychany, popychany, a tym bardziej taranowany przez "ciamkający krówką czołg", jak określił to w tej samej scenie Miauczyński. Na tego typu zachowania wszyscy reagujemy tak samo z prostego powodu – istnieje coś takiego jak dystans intymny – wynosi on 45 cm. Co oznacza, że bliżej niż na 45 cm może bez wywoływania w nas nerwowej reakcji może sobie pozwolić wyłącznie ten, komu na to sami pozwolimy.
Złowrogie milczenie
Niezręczna cisza w słuchawce, bolesne milczenie po kłótni, poczucie niepokoju, gdy widzimy na facebookowym czacie "wyświetlono", a odpowiedzi nadal brak – to wiele odmian tego samego zjawiska, czyli biernej agresji, jaką jest cisza za karę. Czy też atmosfera niedopowiedzenia, tajemnicy, niewypowiedzianego na głos zła. To o tyle toksyczne, że tylko na początku drażni, potem może zacząć boleć, a nawet wciągać nas w manipulacyjną grę.
Przyglądanie się nam z bliska
Takiej sytuacji w zatłoczonej komunikacji miejskiej, stojąc w tłumie lub w windzie doświadczył chyba każdy. Skazani na przekroczenie granicy wspomnianego wcześniej dystansu intymnego, nagle nie wiemy co zrobić z rękami i wzrokiem. Minimalizujemy poczucie dyskomfortu, wpatrując się w telefon czy sufit. Byleby tylko nie spojrzeć w oczy temu kto się o nas opiera. Jednak co zrobić gdy ten nie odpuszcza...? I przygląda się nam z uwagą tak małej odległości? To nie tyle drażniące co paraliżujące, bo jak tu z tej bliskiej perspektywy, zwrócić komuś uwagę? I tak naprawdę za co? Wszak agresja "bo się krzywo spojrzał" przypisana jest tylko jednej, niezbyt lubiane, mówiąc eufemistycznie, grupie społecznej... "Drażniące" w tym wypadku to również eufemizm!
Źródła: korzystałam z opisu książki "Co nas drażni, co nas wkurza", artykułu o mizofonii opublikowanego na łamach Mama:Du oraz tekstu "Niedotykalscy" z WO
Obserwuj Bliss na Instagramie.