
Od kilku tygodni Prawo i Sprawiedliwość podgrzewało atmosferę wokół rekonstrukcji rządu. Z Nowogrodzkiej napływały plotki o tym, że skończyła się cierpliwość dla sporej grupy ministrów. Nie brakowało też spekulacji na temat tego, iż na fotelu premiera znowu zasiądzie sam Jarosław Kaczyński. W środę wszystkie te emocje dość mocno postanowiła jednak zgasić rzeczniczka PiS Beata Mazurek.
REKLAMA
Na briefingu zorganizowanym w Sejmie Beata Mazurek przyznała, że dojdzie do spotkania ścisłego kierownictwa Prawa i Sprawiedliwości, na którym będzie mowa o tym, jak zmienić gabinet Beaty Szydło. – Dzisiaj kierownictwo partii będzie omawiało sytuacją, w tym rekonstrukcję rządu. Jeśli po tym spotkaniu zapadnie decyzja, by przekazać jakiś komunikat w tym zakresie, z całą pewnością to zrobimy – oznajmiła rzeczniczka partii rządzącej.
Na tym Mazurek jednak nie poprzestała. Wpływowa posłanka PiS tłumaczyła dziennikarzom, że szumnie zapowiadana rekonstrukcja rządu w praktyce będzie oznaczała przede wszystkim "zmiany instytucjonalne" i wymiana kadr nie będzie najistotniejsza. – Zmiany personalne, które zaproponowała pani premier są w niewielkim zakresie – wyraźnie zaznaczyła rzeczniczka PiS.
