
Monika Orlik-Arseniuk to żona byłego rzecznika Instytutu Pamięci Narodowej Andrzeja Arseniuka. Kobieta opublikowała na Facebooku wpis, z którego wynika, że jest chora na raka, a jej mąż został zdegradowany z funkcji w trakcie urlopu ojcowskiego. Pisze o sobie i mężu, że są wyborcami Prawa i Sprawiedliwości.
REKLAMA
O chorobie Orlik-Arseniuk dowiedziała się w styczniu, gdy jej najmłodsza córka miała sześć miesięcy. Oboje mają z mężem ogromne doświadczenie w IPN, bo łącznie przepracowali w Instytucie Pamięci Narodowej 23 lata. W lipcu 2016 jej mąż został dyrektorem biura prezesa IPN i rzecznikiem instytutu na prośbę Jarosława Szarka z IPN. Później Andrzej Arseniuk wziął urlop ojcowski. I wtedy zaczęły się jego kłopoty.
Jak opisuje Monika Orlik-Arseniuk, jej mąż miał zostać zdegradowany z funkcji dyrektora w IPN w następujący sposób: "Podczas urlopu ojcowskiego męża dr J. Szarek przyjechał pod nasz dom i w jednej z okolicznych kawiarni popijając colę poinformował go, że nie będzie już dyrektorem, zaś jego miejsce zajmie ww. osoba" – pisze Monika Orlik-Arseniuk. Było to kilka dni po tym, kiedy kobieta dowiedziała się, że dotychczasowe leczenie nowotworu nie przynosi rezultatów, co jej mąż przekazał Szarkowi.
Kobieta pisze, że jej "mąż w ciągu niespełna miesiąca: został dwukrotnie zdegradowany (13.06. i 05.07.), straszony wyrzuceniem z pracy (11.07.)", a jego wynagrodzenie od marca zostało obniżone o prawie 60 proc. Nie dostał też nawet złotówki nagrody za pierwsze półrocze 2017 r., choć zajmował dwa stanowiska – dyrektora biura i rzecznika prasowego.
Jeszcze 4 lipca Szarek w rozmowie z Aresniukiem zapewniał go, że nie zamierza go zwalniać z pracy. Jednak tydzień później w piśmie do związków zawodowych pisał już, że chce go zwolnić. Od 5 lipca Arseniuk jest głównym specjalistą w pionie śledczym w oddziale warszawskim. Przygotowuje opinie historyczne, a praca nie ma nic wspólnego z tym, czym zajmował się wcześniej w IPN. 14-letnie doświadczenie w IPN okazało się nic niewarte – pisze Orlik-Arseniuk.
Jak relacjonuje kobieta, choć wydawało się, że zostały przekroczone wszystkie granice, w październiku dostała dwa pisma od Szarka, w których ten wzywa ją do zaprzestania rozpowszechniania nieprawdziwych informacji. Szarek ma straszyć ją i męża odpowiedzialnością na gruncie prawa pracy, cywilnego oraz karnego. A kobieta przebywa obecnie na długotrwałym zwolnieniu lekarskim. Od dawna próbuje zainteresować sprawą jak najwięcej osób, a publikację obszernej korespondencji w sprawie zapowiada na tej stronie.
