Kariera zawodowa Beaty Nowosielskiej znów wychodzi na prostą.
Kariera zawodowa Beaty Nowosielskiej znów wychodzi na prostą. Fot. Facebook

Beata Nowosielska pod czujnym okiem Jana Szyszko i jego żony robi karierę. Co prawda na krótko musiała się pożegnać ze stanowiskiem dyrektor w ministerstwie środowiska po tym, jak na Facebooku pisała o szubienicy i kajdankach dla Tuska, ale ten wpis jej karierę zahamował tylko na kilka chwil. Nowosielska znów jest panią dyrektor.

REKLAMA
"Powitanie dla Tuska? Kajdanki i szubienica" – taki wpis pojawił się w kwietniu na profilu Beaty Nowosielskiej. To zdanie podzieliło internautów, zwolennicy dobrej zmiany przyklaskiwali pomysłom ówczesnej dyrektor w ministerstwie środowiska, ale było też wielu takich, którzy twierdzili, że nawoływanie do przemocy i linczu nie licuje z zajmowanym stanowiskiem. Gdy wokół jej wpisu zrobił się duży szum w mediach, Nowosielska złożyła rezygnację.
Okazuje się, że szybko powróciła. Jeszcze w kwietniu była bezrobotna, ale już kilka miesięcy temu została zatrudniona w Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. Od razu w charakterze wicedyrektora. Po dwóch miesiącach jej praca została doceniona i Nowosielska awansowała na stanowisko Dyrektora Generalnego. Banicja nie trwała długo.
Internauci nie mają litości dla Nowosielskiej. Mnożą się wpisy o kolesiostwie, nepotyzmie i porównania do czasów PRL, gdzie wierność ideałom partii była wyznacznikiem tego, jak wielką karierę można było zrobić. Niektórzy zauważają, ze widocznie w kręgach władzy jest zapotrzebowanie na wisielczy humor, inni się zastanawiają, czy Nowosielska nie jest czasem słynną córką leśniczego, dla której swego czasu Jan Szyszko szukał posady. – Tam panuje taka metoda... Niby zesłanie, medialne przeprosiny, a potem podwyżka, nowa lojalka i lepszych żołnierzy nie trzeba. Kto stracił a teraz dostał podział w łupie będzie wierny niczym pies. Takie prawo zwycięzcy i taka sprawiedliwość partii – pisze jeden z internautów.