
Dzieci bez strojów komunijnych będą pominięte przy rozdzielaniu funkcji liturgicznych oraz zajmą ostatnie miejsca w ławkach przygotowanych dla dzieci pierwszokomunijnych – ten fragment ogłoszenia z jednej z pabianickich parafii wywołał burzę. Tym razem jednak ksiądz może mieć rację.
Komunia Św. to ogromne wydarzenie nie tylko dla dzieci, ale może przede wszystkim dla rodziców. Miesiące przygotowań i szukania kogoś, kto jednak posprząta kościół oraz oczywiście ogromne wydatki – to nie jedyne zmartwienia dorosłych. I jeszcze te dyskusje w kościele o rodzaju kwiatów czy wyglądzie komunijnych alb. Właśnie tych ostatnich dotyczy najnowsza internetowa "afera".

W pabianickiej parafii Najświętszej Marii Panny Różańcowej stroje dla dzieci przystępujących do sakramentu ma uszyć jedna firma. W dodatku dzieci, które będą ubrane w inne stroje niż ich koledzy i koleżanki, będą posadzone w ostatnich ławkach, a także nie będą mogły posługiwać przy liturgii. To połączenie to gotowy przepis na wojenkę dwóch obozów: oskarżających księdza o "ustawkę" z zaprzyjaźnioną firmą oraz tych, którzy go bronią i wskazują na równość między dziećmi.
Na szczęście do uroczystości jest jeszcze kilka miesięcy i konflikt można zażegnać. Jednak najgorsze jest to, że w tej "aferze" obie strony mogą mieć rację. Wszystko było pomyślane po to, aby uniknąć przepychu rodem z celebryckich ślubów (a to zjawisko wcale nie jest takie rzadkie), co nie wyklucza, że parafia nie będzie "stratna" na tym zakupie. Ale zaraz zaraz, czy w Pierwszej Komunii Św. nie chodzi o coś zupełnie innego?
źródło: wykop.pl