
Większość słuchaczy Trójki zapewne powie, że dotąd było to "ich radio". Nowi szefowie Trójki mają w tej mierze nieco inny pogląd. Dyrektor Wiktor Świetlik i wicedyrektor Wojciech Surmacz w wywiadzie udzielonym "Dziennikowi Gazecie Prawnej" zapewniają, że nie chcą robić radia PiS. Uważają przy tym, że nie niedawna było to radio Platformy Obywatelskiej.
Za oknami chłodna jesień, ale przy Myśliwieckiej w Warszawie to bardzo gorący czas. Tylko w ostatnich dniach redakcję opuściło 7 osób. Gdy odchodzili Robert Kantereit i Artur Andrus, w serwisach odczytywano propagandowy komunikat, że to "na własną prośbę".
Do tej pory dyrektorzy Trójki nieczęsto zabierali głos w sprawie trwającego zamieszania. Tym razem udzielili wywiadu "Dziennikowi Gazecie Prawnej". Wiktor Świetlik i Wojciech Surmacz zapewniają w nim, że w radiu nie ma żadnego zamordyzmu. Pytani przez Magdalenę Rigamonti o spadającą słuchalność stwierdzili, że oni przyszli już wtedy, gdy tendencja była spadkowa.
Wojciech Surmacz w rozmowie tej zapewnia, że nowa dyrekcja nie pojawiła się w Trójce, by robić "Radio PiS". Oni chcą robić "radio normalne".
Nowym dyrektorom należy przypomnieć zatem, że zwyczaj składania autografów na ścianie obok studia emisyjnego wprowadził dyrektor Krzysztof Skowroński. Po latach w radiu był przeprowadzany remont i przetrwały tylko podpisy na bocznej ścianie. Ot i cała tajemnica...
źródło: dziennik.pl