Uber przez ponad rok wiedział o ataku hakerskim na dane swoich klientów, a jednak zataił to przed opinią publiczną.
Uber przez ponad rok wiedział o ataku hakerskim na dane swoich klientów, a jednak zataił to przed opinią publiczną. Jakub Ociepa/Agencja Gazeta

Uber przez ponad rok wiedział o cyberataku hakerów, w wyniku którego skradziono dane 50 milionów użytkowników i 7 milionów kierowców. Takie informacje miał szef firmy Travis Kalanick. A jednak popularna także w Polsce firma oferująca przewozy dopiero teraz o tym oficjalnie poinformowała.

REKLAMA
Uber zapłacił hakerom za usunięcie skradzionych danych 57 milionów osób 100 tys. dolarów – takie informacje podaje agencja Bloomberg. Hakerzy ukradli dane osobowe 57 milionów klientów i kierowców Ubera. Działo się to w 2016 roku, a firma miała to przez rok ukrywać.
Dane zawierały nazwiska, adresy e-mailowe i numery telefonów 50 milionów pasażerów podróżujących Uberem i 70 milionów kierowców Ubera. W ich przypadku chodzi też o 600 tys. numerów prawa jazdy w USA. Bloomberg zaznacza jednak, że nie doszło do kradzieży informacji z kart kredytowych, danych o ubezpieczeniach społecznych czy o miejscu pobytu podróżujących.
Po ujawnieniu tych informacji przez Bloomberga, nowojorski prokurator generalny wszczął dochodzenie w sprawie włamania. Pozwany został także Uber, który, jak deklaruje, na bieżąco monitoruje sytuację i dba o bezpieczeństwo skradzionych danych.
źródło: Bloomberg