Takie związki musisz zaliczyć, zanim znajdziesz "tego jedynego".
Takie związki musisz zaliczyć, zanim znajdziesz "tego jedynego". Prawo autorskie: cofeee / 123RF Zdjęcie Seryjne

Można powiedzieć, że wiarę w "tego jedynego" i "prawdziwą miłość" wyniosłam z domu. Moi rodzice poznali się na obozie harcerskim i "po prostu wiedzieli". Twierdzą, że nigdy nie mieli wątpliwości, a dziś nie wyglądają na rozczarowanych. Czyli, jak widać, da się. Kiedy sama po pierwszym solidnym zawodzie miłosnym zastanawiałam się "jak mogłam być taka naiwna", zwątpiłam w uczucie, które moja mama lata temu nazwała: "będziesz wiedziała". W końcu "wiedziałam", to możliwe by pomylić się aż tak? Czy istnieje jakaś dodatkowa podpowiedź, kiedy się "wie"? A może liczy się to czego do tej pory próbowaliśmy, z kim mieliśmy do czynienia, może to kształtuje nasz "obraz tego jedynego" i "prawdziwej miłości"? Według psychologów istnieje kilka rodzajów związków i doświadczeń miłosnych, które mogą nas zbliżyć do znalezienia "miłości życia".

REKLAMA

Mieczysław Jaskulski, psychoterapeuta Laboratorium Psychoedukacji, w jednym z wywiadów dla naTemat przyznał, że dobry, trwały związek oparty na partnerstwie stworzą wyłącznie osoby dojrzałe. Dojrzałe, w jego przekonaniu, to osoby które wiedzą czego chcą i znają samych siebie. Wiedzą jak interpretować uczucia, potrafią się komunikować i w miarę możliwości obiektywnie oceniać to, co im się przytrafia. W miłości nie jest to łatwe, bo jak wiadomo "miłość jest ślepa", dlatego to, że w liceum wydaje nam się, że poznaliśmy tego jedynego, a później przeżywamy rozczarowanie powinniśmy traktować jak jeden z etapów do odkrycia siebie, a jednocześnie, drogi do idealnego związku. Oto kilka etapów, które mogą okazać się bezcennymi lekcjami.

Pierwsza miłość Kiedy się zdarza, świat przestaje istnieć. Tracimy nie tylko "głowę", ale i dystans. Wszystkie sygnały traktujemy śmiertelnie serio. Wynika to z faktu, że nie potrafimy ocenić, co jest faktycznie ważne, a co mniej. Dlatego instynktownie ufamy swoich emocjom jak drogowskazom. Według Mieczysława Jaskulskiego to bardzo dobry sposób na samopoznanie, jednak osoby dojrzałe lepiej rozumieją, co czują: "zanim zawierzymy na sto procent np. poczuciu skrzywdzenia po kłótni, która została zupełnie inaczej zinterpretowana przez naszego partnera, warto spojrzeć na sytuację i wspomniane uczucie oczami trzeciej osoby i dobrze byłoby, gdyby była to osoba jak najbardziej obiektywna, łagodna, ale czujna. Dzięki temu mamy możliwość zastanowić się czy nasza emocjonalna reakcja jest na pewno słuszna. Czy aby nie mamy na oczach klapek, które uniemożliwiają nam dostrzeżenie szerszego kontekstu".

Dlatego jeden z najczęstszych wniosków, jakie wyciągamy z doświadczenia "pierwszej miłości" i pierwszego solidnego rozczarowania brzmi "świat nie jest czarno-biały" oraz że "to nie takie proste"...

Toksyczne związki ... dlatego kolejnym związkiem, w jaki "wpadamy" (celowo używam tego słowa) często bywa związek, którego status można określić jak podpowiada Facebook: "to skomplikowane". Większość z nas ma w miłosnym CV związek, w którym zaskakiwaliśmy samych siebie. Wiedząc, że życie to nie bajka, a "miłość to nie pluszowy miś i kwiaty", dajemy się wciągnąć w grę, w której przyjemne miesza się z bolesnym. Jednak to, z kim się wiążemy i na co godzimy sporo o nas mówi. Według Katarzyny Miller, psychoterapeutki, autorki m.in. książki "Instrukcja obsługi faceta", która w tym roku ukazała się nakładem Wydawnictwa Zwierciadło, na sztuczki toksycznych partnerów często łapią się kobiety łase komplementów, z emocjonalnymi deficytami, o obniżonej pewności siebie, oraz wychowywane na służebnice według patriarchalnego modelu.

"Relacja toksyczna (...) to taka, która utrudnia rozwój, blokuje, unieszczęśliwia i w której ponosimy więcej kosztów niż zysków. Gdy cierpimy, ograniczamy się, związek działa destrukcyjnie, nie odczuwamy spełnienia i nie rozwijamy się możemy mówić o toksyczności", mówiła w jednym z naszych wywiadów psychoterapeutka Laboratorium Psychoedukacji, Anna Bersz. Jeśli więc będziemy mieć wystarczająco dużo sił, by wyjść z relacji toksycznej, przepracujemy ją i wyciągniemy z niej wnioski, istnieje duża szansa, że nie wpakujemy się kolejny raz w podobny związek, a co za tym idzie, zbliżymy się do odnalezienie "tego jedynego", który da nam szczęście zamiast cierpienia.

Fatalne zauroczenie Innym bolesnym doświadczeniem, które wielu z nas poznało to miłość bez wzajemności. Romantyczne uczucie, które nie spotyka się z entuzjazmem i aprobatą tej drugiej osoby bardzo trudno "wyleczyć". Jednak jak się okazuje słowa piosenki Moniki Brodki sprzed wielu lat: "kto nie umarł z miłości nie potrafi żyć, moje serce kiedyś złamane mocniej kocha dziś" są prawdziwe. "Kiedy myślimy: zniszczył mnie, wykorzystał i oszukał, szukamy poza sobą winowajcy swojego fatalnego stanu psychicznego. A za niego jesteśmy zawsze odpowiedzialni my sami. Oczywiście, że ktoś może nas skrzywdzić, jednak fakt, że nie możemy się podnieść po silnym ciosie nie jest winą tego, kto go zadał. Jak w boksie – nokaut z jednej strony jest świadectwem siły przeciwnika, z drugiej nieprzygotowaniem znokautowanego. Podkreślam – nie można zniszczyć czyjejś osobowości porzucając go. Jeśli tak się stało, znaczy, że osobowość ta wybudowana była na fundamentach z cudzych cegieł. Dlatego cała jest w ruinie", mówi Mieczysław Jaskulski na potwierdzenie przypuszczenia, że po rozstaniu czy odrzuceniu przez ukochaną osobę możemy się bardzo wiele nauczyć. I dodaje: "Krajobraz po katastrofie to właściwie jedyna okazja, by zbadać jej przyczyny. I na tym bym się skupił – na obserwowaniu siebie, swoich reakcji i uczuć, oraz próbie interpretowania ich." A jak wiadomo, tylko znając siebie, możemy naprawdę poznać drugiego człowieka.

Obserwuj Bliss na Instagramie.