
Małżeństwo żeglarzy z Gdańska wypłynęło w rejs dookoła świata. Para zaginęła w drodze na Barbados. Mieli tam dotrzeć w piątek, 24 listopada, jednak od kilku dni nie ma z nimi kontaktu. Na Atlantyku trwają szeroko zakrojone poszukiwania.
REKLAMA
74-letni Stanisław Dąbrowny i jego 67-letnia żona Elżbieta wypłynęli swoim jachtem na początku listopada z Wysp Kanaryjskich. Zaginęli ok. 500 mil od wyspy Barbados na Oceanie Atlantyckim. "To była dziwna rozmowa. Mama wykrzyczała moje imię do słuchawki i połączenie zostało przerwane" - informuje ich córka Agnieszka. Ostatni raz rozmawiała z nimi w czwartek.
Małżeństwo nie dopłynęło do brzegu jak było zaplanowane: czyli wczoraj, od kilku dni nie było też z nimi kontaktu. Dlatego zaczęły się poszukiwania. MSZ poinformowało o tym w rozmowie z RMF FM: "Potwierdzamy, że trwają poszukiwania jachtu z polską załogą zaginionego na terytorium nadzorowanym przez żandarmerię na Martynice". Powiadomione zostały też służby przybrzeżne pobliskich wysp oraz jednostki pływające innych krajów na tym obszarze.
"Akcje prowadzą służby morskie Martyniki i Barbados" - informuje radio. Poszukiwania nie są łatwe, bo małżeństwo Dąbrownów zaginęło bardzo daleko od brzegu. O pomoc proszą córki żeglarzy w dramatycznych wpisach na Facebooku.
Radio Gdańsk podaje, że małżeństwo było w trakcie 4-letniego rejsu dookoła świata.
Źródło: rmf24.pl
