Jacek Dehnel zarzuca prawicowemu publicyście kłamstwo.
Jacek Dehnel zarzuca prawicowemu publicyście kłamstwo. Fot. Wojciech Orzechowski / Agencja Gazeta

Jacek Dehnel napisał kilka słów prawdy o przedwojennej Warszawie i spotkała go za to kara. Hejterzy wyzywają go zdrajców ojczyzny, ludzkich śmieci, pod adresem pisarza lecą groźby. Próbował to ignorować, ale jak sam wyjaśnia, dla jednego z hejterów zrobił wyjątek. Jest nim publicysta Paweł Lisicki.

REKLAMA
"Drogi panie Lisicki, moja rodzina jest związana z Warszawa od stuleci" – napisał na Facebooku Jacek Dehnel. W dalszych słowach postu dowiadujemy się, że rodzina pisarza walczyła i ginęła w Powstaniu Warszawkim, a on sam wybrał to miasto jako swoją małą ojczyznę. Emocjonalny wpis, w którym Dehnel zarzuca Lisickiemu złamanie standardów etycznych i zawodowych, jest odpowiedzią na felieton autorstwa Lisickiego zatytułowany "Stuhr, Dehnel, Maleńczuk i inni. Ta okropna Polska i jeszcze gorsi Polacy".
Lisicki stawia w nim tezę, że Dehnel najpewniej sam latałby Stukasem i bombardował przedwojenną Warszawę, tak bardzo mu się nie podobała. "Jego delikatna dusza musiała się męczyć, kiedy to Polacy, zamiast wznieść pomnik niemieckim lotnikom dzielnie niszczącym stolicę brudu, nędzy, syfu i chorób, postanowili wznieść Muzeum Powstania i coraz głośniej i wyraźniej czcić poległych" – pisał Paweł Lisicki.
"To jest kłamstwo w żywe oczy i wyssane z palca tezy" – przekonuje Dehnel. "Najwyraźniej dopuszczają je Pańskie standardy etyczne i zawodowe, ale nie dopuszcza ich zwykła ludzka przyzwoitość" – dodaje w ostatnich słowach swojego postu oburzony pisarz.