"Zimą nie można otworzyć okna, taka jest trucizna". W tym mieście smog przekroczył normy o...1000 procent. Na Pomorzu!

Smog w Kościerzynie na północy Polski, jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w województwie pomorskim.
Smog w Kościerzynie na północy Polski, jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast w województwie pomorskim. Fot. Screen/https://youtu.be/AOpGuB9DEp8
– Jest taka trucizna jak w krematorium – takie skojarzenie nasuwa się jednej z mieszkanek. Kościerzyna leży na północy Polski, a smog na ogół kojarzy się z południem. Kraków, Zakopane, Małopolska, tam jest strasznie. Mało kto podejrzewa miasta na drugim końcu Polski. A jednak. Kościerzyna jest jednym z tych, które smog odczuwają najbardziej. – Jeśli jest pani wieczorem w centrum, to trzeba zrobić filtr z szalika, kołnierza kurtki i jeszcze rękami zatykać dziobek. Żeby nie zwymiotować – mówi Łucja Ptaszyńska z Pomorskiej Fundacji Ekoenergetycznej.


Polski Alarm Smogowy właśnie przeanalizował dane, które zostały zebrane w ubiegłym roku ze stacji pomiarowych w całym kraju. Jedna z nich znajduje się w centrum Kościerzyny. I jeden z pomiarów wykazał, że w pewnym momencie normy smogu zostały przekroczone w tym mieście o 1000 procent. Chodzi o bardzo wysoki poziom BAP, czyli rakotwórczego benzo(a)pirenu. Niewyobrażalna skala.


– Zimą często nie można otworzyć okna. To jest koszmarna trucizna, jak w krematorium – podsumowuje Łucja Ptaszyńska. Ten sezon dopiero się zaczął, dlatego trzeba analizować głównie to jak było ubiegłej zimy. Ale już na początku grudnia tego roku normy były przekroczone o 500 procent.

– Przejście przez Stare Miasto, szczególnie wieczorem, to jest coś okropnego. Wyraźnie czuć gryzący dym. Jakby ktoś palił plastikiem, czy oponami – dodaje Adam Kiedrowski z portalu Nowe Pomorze.

Jego zdaniem najgorzej jest wieczorem. Bo wtedy, jak słychać, pod osłoną nocy część mieszkańców jest śmielsza i zaczyna palić co się da. "Masakra. Niestety jesteśmy czarną smogową dziurą w woj. pomorskim. Mamy najgorsze powietrze w województwie" – komentują w sieci sami mieszkańcy.


"Ja już przestałem o tym pisać"
Kościerzyna liczy 23 tysiące mieszkańców. Przemysłu w okolicy właściwie nie ma i wychodzi na to, że ludzie trują się sami. Od dawna na smogowej mapie północy Polski wymienia się zwłaszcza ją - oprócz Trójmiasta, Starogardu Gdańskiego i Tczewa.

Problem jest tak duży, że lokalny portal kościerski.info smogowi poświęcił ostatni żart primaaprilisowy. I razem z władzami miasta oraz Komendą Powiatową Policji podał do wiadomości, że na rondach w mieście zostaną zamontowane specjalne filtry powietrza, a policjanci będą wyposażeni w specjalne mierniki do kontrolowania pyłów emitowanych z układów wydechowych pojazdów. "Zły stan powietrza w Kościerzynie jest jedną z głównych bolączek Serca Kaszub" - napisał.
Dlaczego akurat tu? Na Pomorzu, które wydawało się oazą w miarę czystego powietrza? Wszyscy wskazują na dwie przyczyny – stare miasto w Kościerzynie, gdzie w starych kamienicach są piece węglowe oraz położenie. W niecce, która zatrzymuje wszystkie dymy.
– Kościerzyna jest w programie naprawczym województwa pomorskiego jako jedno z najbardziej zanieczyszczonych miast na 16 powiatów – przyznaje Adam Kiedrowski. Czy mieszkańcom to nie przeszkadza? Aż samo ciśnie się na usta. Zdania, oczywiście, są podzielone. – Ja już przestałem o tym pisać. Nie raz alarmowałem, ale widzę, że trzeci rok z tych samych kominów, tak samo, ciągle leci ten sam czad. Mało kto się tym przejmuje, choć niektórzy faktycznie bardziej zaczęli dbać – mówi.

Stworzyć mapę z kominami
W mieście są osoby, którym na czystym powietrzu zależy. Szczerze jestem pod wrażeniem, że tak bardzo chcą działać w tym kierunku i próbują mobilizować mieszkańców. Łucja Ptaszyńska jest jedną z nich. Założyła profil na FB "Kościerskie dymy" i mówi, że jest zainteresowanie tematem. Ludzie zaczepiają ją ulicy, pytają.

– Absolutnie nie zgadzamy się, żeby tak było. Jesteśmy zdeterminowani, by zlikwidować smog. Nie "likwidować", ale "zlikwidować". Na początku roku podjęliśmy takie postanowienie. Bo likwidacja smogu to sposób na zdrowie, to likwidacja przyczyny zachorowalności – podkreśla.

Organizowała wiele debat na ten temat, teraz organizuje grupę wsparcia, zbiera podpisy pod listem intencyjnym. Podpisuje go coraz więcej osób, z burmistrzem i strażą miejską na czele. – Jest bardzo źle. I jest pełna determinacja. Razem z szefową Sanepidu, Grażyną Greinke, już rozpoczęliśmy akcję. Było konwersatorium, pokaz spalania śmieci na rynku. Edukujemy poszczególnych "zadymiaczy", tzn. trucicieli – mówi.

Lokalna ekolożka - wzorem miast południa - chce zorganizować akcję "Nie truj sąsiada", w której bierze udział m.in. aktor Franciszek Pieczka. Szuka sponsorów, by przygotować takie ulotki. Ale jej inny pomysł może okazać się strzałem w dziesiątkę. To elektroniczna mapa Kościerzyny z zaznaczeniem wszystkich kominów w mieście, które w kolorach od białego do czarnego pokażą stopień zanieczyszczeń.

– Bez adresu, bez nazwiska. Każdy wie, gdzie mieszka, bez problemu znajdzie swój komin. I sprawdzi pod jakim jest kolorem. Sytuacja wygląda tak, że większość z nas mówi na to: "My już z pamięci te domy zaznaczymy". Bo ich tu nie chcemy. I przekonamy do tego ich właścicieli. Bo dymy śmierdzą, trują i kosztują – mówi.
"Przepadły pieniądze na kotłownię"
W smogowej historii pojawia się też wątek polityczny. Kilka lat temu miasto szykowało się do kogeneracji, czyli korzystania z odnawialnych źródeł energii, również z gazu, do produkcji energii cieplnej i elektrycznej. Chciało wybudować taką kotłownię i pozyskało na ten cel milionowe dotacje z zewnątrz. Ale w 2014 roku nastąpiła zmiana burmistrza i wszystko legło w gruzach. A burmistrz, co niektórzy podkreślają, jest z PiS.

– Na ten cel były pozyskane środki do budżetu miasta. Była szansa, że dzięki tej kotłowni będziemy mieli czystsze powietrze. Ale niestety, nowy burmistrz i nowa rada wspólnie podjęli decyzję, by z kotłowni zrezygnować. Pieniądze przeznaczone na kogenerację przepadły – mówi na Temat Katarzyna Knopik, radna, która walczyła o kotłownię. Ta decyzja, jak podkreśla, ma swoje konsekwencje do dziś. Miasto musiało zainstalować na miejskiej ciepłowni filtry odpylające, co było kosztowne.

– W najbliższym roku nasza miejska ciepłownia planuje wymianę kotłów. Z węglowych na węglowej, czyli tak naprawdę pozostajemy w technologii z lat 60.-70. Koszty też pokrywamy z własnego budżetu. Gdybyśmy poszli w kogenerację, koszt byłby dużo niższy – mówi.

Czym palą mieszkańcy
Ale Urząd Miasta ze smogiem walczy, choć słychać, że to wciąż małe kroki. "Miasto Kościerzyna od wielu lat prowadzi działania zmierzające do poprawy jakości powietrza, w tym m.in. dofinansowuje wymianę pieców węglowych na ekologiczne. Również i w tym roku Miasto planuje kontynuacje tego programu finansując go z budżetu Miasta" - czytamy na stronie internetowej. W mieście jest też darmowa komunikacja miejska. – Teraz robią termomodernizację budynków, coraz więcej mieszkańców podłączanych jest do miejskiej ciepłowni. Ale to nie tylko kotły węglowe są przyczyną, ale też to, czym palą mieszkańcy – zaznacza Katarzyna Knopik.

Ona też uważa, że najgorzej jest w centrum, właśnie wieczorami. - Jak już kontrole przestają chodzić i nikt nie sprawdza, co mieszkańcy wkładają do pieca - mówi. A tego tak łatwo zwalczyć się nie da. Nie tylko w Kościerzynie, w całym kraju.