
To się na Nowogrodzkiej raczej nie spodoba. Dziś Donald Tusk odebrał tytuł doktora honoris causa z okazji 650. rocznicy powstania Uniwersytetu w Pecsu. Chyba trudno o większy policzek dla Jarosława Kaczyńskiego niż nagradzanie jego śmiertelnego wroga przez ludzi, których ma za swoich jedynych sojuszników w Europie. Jednak to nie jest pierwszy raz, gdy Węgrzy nie oglądają się na rzekomy sojusz Viktora Orbana z PiS.
REKLAMA
Donald Tusk odebrał dziś tytuł doktora honoris causa uniwersytetu w Pecsu. W laudacji podkreślano jego wkład w rozwój stosunków w Europie Środkowo-Wschodniej i budowanie polsko-węgierskich relacji. Wskazano, że jego droga życiowa jest w pełni związana z historią Węgier i tego regionu, więc tytuł jak najbardziej mu się należy. Tym bardziej, że jest politykiem zaangażowanym w poprawę współpracy państw członkowskich Unii Europejskiej.
Nie jest to pierwszy raz, gdy Węgrzy nie oglądając się na fascynację [url=https://natemat.pl/t/227,jaroslaw-kaczynski]Jarosława Kaczyńskiego /url] Vikorem Orbánem. Poprzednim razem bratankowie znad Balatonu pomogli Donaldowi Tuskowi zostać przewodniczącym Rady Europejskiej i nie poparli Beaty Szydło, która jako jedyna głosował przeciwko tej kandydaturze, przegrywając głosowanie 27:1.
