
Mateusza Morawieckiego chciano widzieć jako nową twarz Prawa i Sprawiedliwości i jako człowieka, który spróbuje trzymać wojnę polsko-polską. Wielu te nadzieje pokładało w nim do ostatnich chwil, gdyż jego expose je podtrzymywało. W wieczornej debacie nad wotum zaufania dla nowego rządu premier Morawiecki w zaledwie kilku zdaniach dobitnie przypomniał, że nic nie różni go od Jarosława Kaczyńskiego i Beaty Szydło.
Do pokazania prawdziwej twarzy Mateuszowi Morawieckiemu posłużyła kwestia tzw. reformy wymiaru sprawiedliwości, która umożliwi Prawu i Sprawiedliwości przejęcie kontroli nad tym, jakie wyroki wydają sądy powszechne i decydującym o ważności wyborów Sądem Najwyższym.
– Bardzo wspieram reformę wymiaru sprawiedliwości. Całym sercem – oznajmił Mateusz Morawiecki podczas debaty nad wotum zaufania dla jego rządu. I oskarżył część sędziów zasiadających obecnie w Sądzie Najwyższym o to, iż byli "sędziami stanu wojennego". – To woła o pomstę do nieba! –grzmiał nowy premier. Po czym przeszedł do jeszcze bardziej wymownych słów. – Reforma ministra Ziobry jest bardzo dobra – stwierdził Morawiecki.