Przebój, który skradł serca widzów. Jedna z najzabawniejszych komedii roku trafia do kin

5 stycznia 2018 roku na ekrany polskich kin trafi romantyczna komedia ''I  tak cię kocham'', przebój amerykańskich i europejskich kin. Scenariusz oparto na autentycznej historii związku Kumaila Nanjianiego oraz Emily Gordon
5 stycznia 2018 roku na ekrany polskich kin trafi romantyczna komedia ''I tak cię kocham'', przebój amerykańskich i europejskich kin. Scenariusz oparto na autentycznej historii związku Kumaila Nanjianiego oraz Emily Gordon Kadr z filmu ''I tak cię kocham''
W kinie mamy zatrzęsienie filmów opartych na faktach. Najczęściej są to wysublimowane dramaty psychologiczne, którymi zachwycają się krytycy na łamach prasy i jurorzy festiwalowych konkursów. Na drugim biegunie, czyli w świecie komedii, na palcach jednej ręki można policzyć obrazy, które czerpiąc inspiracje z autentycznych wydarzeń, nie tylko cieszyły się uznaniem krytyki, ale także podbiły serca widzów. Do tego elitarnego grona dołączyła niedawno komedia romantyczna ''I tak cię kocham'', która w rodzimych kinach będzie wyświetlana już od 5 stycznia.

Światowa premiera komedii miała miejsce na Festiwalu Sundance 2017 i szturmem zdobyła nagrodę publiczności na 70. MFF w Locarno. Organizacje takie jak American Film Institute czy National Board of Review uznały ją za jeden z 10 najlepszych filmów mijającego roku. W amerykańskim serwisie internetowym ''Rotten Tomatoes, zbierającym recenzje krytyków filmowych, wynik ogólny przyznany ''I tak cię kocham'' sięgnął aż 98 proc., a film podsumowany został komentarzem: ''Zabawny, szczery i inteligentny film, który m.in. czarującą pierwszoplanową obsadą udowadnia, że formuła ''romcomu'' wciąż ma wiele do zaoferowania''.

Wyreżyserowany przez Michaela Showaltera (twórcę wyróżnionej nagrodą publiczności na festiwalu SXSW komedii ''Część, mam na imię Doris'') film opowiada rozgrywającą się w Chicago historię miłosną, do której scenariusz napisało samo życie. W tym przypadku związek, jaki niewątpliwie zapisze się złotymi zgłoskami w dziejach kina, tworzą Kumail Nanjiani i Emily Gardner. Kim są bohaterowie jednego z najlepszych filmów komediowych, jakie powstały w ciągu ostatnich lat?

On jest komikiem mozolnie pracującym na sukces w branży stand-upowej, lekkoduchem mającym kłopot z podejmowaniem decyzji. Ona, po obronieniu dyplomu z doradztwa rodzinnego, zaczyna karierę terapeutki, ma w sobie bowiem pasję pomagania innym. Spotykają się przez przypadek podczas jednego z występów Kumaila. Szybko rodzi się między nimi chemia i w czasie kolejnych spotkań zakochują się w sobie po uszy. Jednak to jeszcze za wcześnie, by móc powiedzieć ''żyli długo i szczęśliwie''. Kłody zaczynają rzucać im bliscy, zwłaszcza rodzice Kumaila, który upatrzyli sobie dla niego inną ''wybrankę'', a na drodze do szczęścia staje ponadto ciężka choroba Emily...
Takich perypetii w prawdziwym życiu doświadczyli Kumail Nanjiani (w filmie, do którego współtworzył scenariusz, gra samego siebie) i Emily Gordon (współscenarzystka komedii), pierwowzór głównej bohaterki, w którą na planie wcieliła się Zoe Kazan, określana mianem współczesnej Meg Ryan. Postać aspirującego komika stanowi więc fundament, na którym zbudowano tę przeuroczą, nasyconą autobiograficznymi wątkami komedię. To właśnie z ust stand-upowca Judd Apatow, producent ''I tak cię kocham'', usłyszał niezwykłą opowieść o sile miłości, którą uznał wręcz za fantastyczny materiał na chwytający za serce film.


– Wydała mi się niesamowita, nie spotkałem nigdy wcześniej kogoś, kto obiecał sobie, że ożeni się z osobą, która była w śpiączce – wspomina producent. – W dodatku opowieść ta nie tylko była prawdziwa, ale też bardzo wzruszająca. Barry Mendel, drugi producent filmu, podzielał to zdanie. – Zbieraliśmy szczęki z podłogi – opowiada. – Wychodząc ze spotkania, choć Kumail nie był jeszcze gwiazdą, spojrzeliśmy z Juddem na siebie i powiedzieliśmy „to niesamowita historia, musimy to zrobić”. Opowieść Kumaila była poruszająca i zabawna, piękna i wymagająca, miała wszystko, co powinno być w porządnym filmie, a jednak tak rzadko jest. Bylibyśmy głupcami, gdybyśmy się w to nie zaangażowali – stwierdza.

Z ręką na sercu trzeba przyznać, że najlepszą decyzją, jaką podjęli producenci filmu, było powierzenie misji napisania scenariusza głównemu zainteresowanemu, a z kolei najlepszym posunięciem wybranego do tego zadania Nanjianiego było zwrócenie się o pomoc w tej sprawie do swojej żony. Wspólnymi siłami kochający się duet przelał tyle emocji w finalny tekst, że efektem był idealnie wyważony scenariusz – taki, z którego filmowa ekipa mogła stworzyć romantyczny obraz, w dużym stopniu przezabawny i lekko ironiczny, ale kiedy wymaga tego sytuacja – wzruszający i podchodzący z respektem do poważnych spraw.
– Czas, kiedy Emily była w śpiączce, był dla mnie i jej rodziców najtrudniejszy. Ona tego nie pamięta. Kiedy się obudziła, byliśmy szczęśliwi, ale jej było ciężko z powodu bólu, który odczuwała. Poznanie jej perspektywy było bardzo pomocne – mówi Kumail Nanjiani. – Miałam dziwne sny, ale nie byłam obecna. Podczas pisania scenariusza dowiedziałam się, jakim przeżyciem było to wszystko dla niego. To było zarówno cudowne, niesamowite, jak i trochę dziwne i przerażające. On nigdy do końca nie zrozumiał mojej perspektywy, bo oczywiście nie mógł, a ja jego – wyznaje Emily Gordon, tłumacząc, jak praca nad filmem wzbogaciła ich związek.

To właśnie ten ''złoty środek'' między bawiącą do łez komedią a poruszającym melodramatem w połączeniu ze świetnymi kreacjami (co warte podkreślenia, dla Kumaila był to pełnometrażowy debiut w głównej roli), w tym na drugim planie (w tle burzę przechodzi również dojrzały związek rodziców Emily, w których wcielają się Ray Romano i Holly Hunter), sprawił, że przeniesione na ekran love story pokochały tłumy widzów z Ameryki i Europy. Uniwersalne przesłanie '' nigdy nie należy tracić nadziei'' podlane wyśmienicie przyrządzonym komediowym sosem utorowało filmowi drogę do ogromnego sukcesu.
A jak potoczyły się dalej losy bohaterów ''I tak cię kocham'' w realnym świecie? Kumail Nanjiani jest dziś wziętym komikiem i stand-upowcem, któremu dano nawet szansę poprowadzić kultowy program rozrywkowy ''Saturday Night Live'', gra też w kolejnych filmach i serialach na czele z ''Doliną Krzemową''. Emily Gordon porzuciła wyuczony zawód terapeutki i na dobre wsiąkła w filmowy show-biznes, koncentrując się na pisaniu scenariuszy i produkcji programów. Pobrali się w 2007 roku i, tak, nadal są szczęśliwym małżeństwem. Jak widać, miłość potrafi przetrwać nie tylko na dużym ekranie.

Artykuł powstał we współpracy z Gutek Film

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...