
Nazywam się Rafał Madajczak. Mam 37 lat. Jestem przykładnym mężem i ojcem. Od kilku lat jestem redaktorem naczelnym ASZdziennika. Ze startupem Outriders wygrałem hackathon Google’a. Napisałem książkę. Ba, przeczytałem książkę. Wraz z zespołem ASZa dostałem nagrodę Misie, dla najśmieszniejszych produkcji w kraju. A teraz opowiem wam, dlaczego jestem graczem. I dlaczego potrzebuję laptopa gamingowego Lenovo Legion.
REKLAMA
Pierwsze wspomnienie związane z grami wideo? Koniec lat 80. Duży pokój w Nowej Soli. Trzy osoby stoją wpatrzone w napięciu w telewizor. Co jakiś czas wzrok pada na czwartą osobę, która siedząc na fotelu precyzyjnie operuje joystickiem. Wśród widzów jestem ja. A na fotelu mama śrubuje właśnie rekord w River Raidzie.
Od tego momentu gry mnie już właściwie nigdy nie opuściły. Pilnowanie sterylności pokoju, gdy od 20 minut wgrywał się Hans Kloss na Atari. Szaleństwo w Lotusie na Amidze. Wojny z bratem o jeszcze jeden mecz w Sensible World of Soccer przed obowiązkową zamianą miejsc. Operowanie kamerą, żeby złapać jak najlepsze ujęcie z Larą. Udawanie siły odśrodkowej na torze Monza w Grand Prix 2. Zachwyt nad przemowami generałów w Medievalu II. Rekord świata na trasie mieszkanie-Dworzec Centralny po zarwanej nocy z Baldurem. Bycie Nathanem Drakiem. Przebicie się do 1-procentowej elity właścicieli Bat Chatilliona 25t w World of Tanks.
Jak to pogodzić z “życiem normalnego człowieka”, który w moim wieku powinien interesować się sytuacją międzynarodową, polityką wydawniczą Facebooka i Google’a oraz myśleć o rozwoju biznesu? Dlaczego nikt nie pyta o to fanów baloniarstwa, hodowli rybek czy amatorów podróży? ;)
Gaming od dawna nie jest odbijaniem piłki z jednego końca ekranu na drugi (sorry, Pong). Gry to myślenie strategiczne, rywalizacja i podejmowanie w ułamku sekundy decyzji o wielkim znaczeniu. Brzmi jak reklama pracy w funduszu inwestycyjnym? Nieprzypadkowo. Tylko, że przez gaming nie zaczyna się światowy kryzys jak w 2008.
Sytuacja 1: Trafiasz do nowego miejsca z przypadkowymi ludźmi. Jeśli się nie ogarniecie, zaraz dopadnie was przeciwnik zrobi wam jesień średniowiecza. Masz parę minut na obgadanie taktyki, rozdzielenie ról i przygotowanie się do obrony. Hackathon w Wiedniu czy sesja multiplayer w The Division?
Sytuacja 2: Wydaje ci się, że wszystko jest już dograne. Nic złego nie może się zdarzyć, bo pomyśleliście o wszystkim, konkurencja już wam nie zagrozi, żartujecie nawet, że nie macie z kim przegrać. Nagle jednak kompletnie bez zapowiedzi tracisz połowę przewagi i jesteś w defensywie. Zebranie w sprawie polityki Facebooka czy klanówka w World of Tanks?
Sytuacja 3: Twój najlepszy człowiek przychodzi do ciebie i mówi, że chce odejść. Pracował już u ciebie parę lat, ale dostał propozycję od największej firmy w kraju i zaczyna się wahać. Czujesz, że nie chodzi tylko o pieniądze, ale postanawiasz zawalczyć. Sytuacja z pracy czy Football Managera 2018?
Jest też sytuacja 4: Kiedy po prostu chcesz komuś dokopać w FIFIE :P
Graczem jesteś cały czas, nieważne czy akurat jesteś przy konsoli czy przy komputerze. Chyba, że ciągle jesteś dzięki takiemu sprzętowi jakim jest Lenovo Legion Y720. Jeszcze parę lat temu miałeś sprzęt do grania i sprzęt do pracy. Dziś masz wszystko w jednej obudowie. Procesor Intel i7? Jest. 8GB RAM-u? Jest. Karta graficzna GTX1060? Jest. Możliwość przeniesienia bez wózka na kółkach? Jest.
Do ideału brakuje tylko, żeby znów wydali River Raida.
Artykuł powstał we współpracy z LENOVO
