
Nasze małżeństwo miało różne fazy. Gdy przeprowadziliśmy się do Warszawy, rzeczywiście wpadłem w wir obowiązków. Potem przyszedł stan wojenny, który stworzył nam okazję, aby być bliżej, bo zlikwidowano moją redakcję "ITD" i straciłem pracę. Dopiero po 1989 r. nastąpiło przyspieszenie. Przez cztery pierwsze miesiące właściwie dzień i noc byłem na obradach, potem było tworzenie partii, kampanie wyborcze '91, '93 i '95. I wtedy nastąpiła zmiana. Okres prezydentury to czas bliskości – wspomina w rozmowie z "Newsweekiem" były prezydent Aleksander Kwaśniewski. – Blisko to my byliśmy zawsze, ale nie zawsze fizycznie razem – dodaje była pierwsza dama Jolanta Kwaśniewska.
