
Noworoczne postanowienia przychodzą do głowy w różnych miejscach, ale jednym z popularniejszych jest z pewnością domowa toaletka - przynajmniej na kilka godzin przed północą i na 15 minut do wyjścia na sylwestrową imprezę. Z reguły to właśnie wtedy okazuje się, że brokat, który zgodnie z instrukcją na opakowaniu miał się właściwie aplikować sam , jednak takich magicznych mocy nie ma. A że i tobie do profesjonalnej makeupistki daleko, zamiast delikatnej złotej poświaty, masz na twarz maskę błyszczącą niczym grzywa jednorożca. Pomiędzy jednym szlochem, a kolejnym przekleństwem obiecujesz sobie: w przyszłym roku nie zostawię makeupu na ostatnią chwilę.
Sylwestrowy makeup - naczelne zasady
Jeśli nasza kreacja należy do gatunku „wystrzałowych”, wybierzmy makijaż bardziej oszczędny, który wprowadzi niezbędną równowagę. Postawmy na świetlistą skórę, albo na „makeup - no makeup”. Jeśli na wyjście wybrałyśmy “małą czarną” możemy bardziej zaszaleć, chociaż tu też warto powstrzymać się przed ślepym podążaniem za trendami, tylko starać się dopasować makijaż do urody.
Nie stawiajmy na "teatralność" – w makijażu nie chodzi o to, aby odwrócić uwagę od naszej urody, ale podkreślić to, co mamy w niej najlepszego i przy okazji – ukryć niedoskonałości. To najważniejsza zasada w makijażu w ogóle, nie tylko sylwestrowym. Smak i styl sprawdzają się bez względu na okazję.
Każdy makijaż, nawet ten sylwestrowy, musi być dopasowany do wieku. O ile nastolatki wyglądają świetnie w mocnych makeupach, to trzydziestolatki – już nie zawsze. Czarne smoky eye genalnie sprawdzi się więc u młodej dziewczyny, ale starsze panie zrobią lepiej, jeśli postawią na przykład na beże, brązy czy szarości. Uważajmy też z „błyskiem”, bo bardzo uwydatnia zmarszczki. Po 30-stce trzymajmy się raczej poświaty satynowej, a nie perłowej czy metalicznej.
Metaliczne oko
Wyraziste rzęsy, mocne usta
Smoky eye
Artykuł powstał we współpracy z makijażystką Max Factor.
