
Mateusz Morawiecki niczym Lech Wałęsa jest trochę "za, a nawet przeciw". W odpowiedzi na zapowiedź Komisji europejskiej, która jutro ma rozważać wprowadzenie przeciwko Polsce opcji atomowej premier stwierdził, że Polska chce prowadzić dialog, ale chce też dalej reformować system sprawiedliwości.
REKLAMA
Premier miał podobno naprawiać nasze stosunki z Unią Europejską. Jeśli tak, to stoi przed karkołomnym zadaniem, które sam sobie przy okazji utrudnia. Ciężko będzie unijnym ekspertom zrozumieć jego zapewnienia o chęci prowadzenia dialogu, gdy zaraz w następnym zdaniu Mateusz Morawiecki stwierdza, że wdrażane reformy sądownictwa są konieczne. Czyli chciałby zjeść ciastko i mieć ciastko, trudno jednak przypuścić, by taka postawa spotkała się na zachodzie z uznaniem.
Już jutro Komisja Europejska będzie się zastanawiać, czy w Polsce ma miejsce łamanie zasad demokratycznych. Jeśli KE uzna, że tak właśnie się dzieje, Polsce grożą sankcje. Jak donosi Wirtualna Polska, Morawiecki zapewnia, iż nowe ustawy o KRS i SN różnią się od tych, które w lipcu wetował Andrzej Duda. Co ciekawe, posłowie z komisji sprawiedliwości, którzy pracowali nad nową wersją przepisów stwierdzali przed kamerami, że w 80 proc. są takie same jak ustawy lipcowe. Już jutro powinno być znana opinia ekspertów z Komisji Europejskiej.
źródło: wp.pl
