"Jakoś to będzie" – to podobno polski klucz do szczęścia. Na zdjęciu – samo szczęście na Festiwalu Baniek Mydlanych w Łodzi.
"Jakoś to będzie" – to podobno polski klucz do szczęścia. Na zdjęciu – samo szczęście na Festiwalu Baniek Mydlanych w Łodzi. Fot. Marcin Wojciechowski / Agencja Gazeta

Najpierw ukazała się książka. Po paru miesiącach pojawił się artykuł w BBC Travel. I okazuje się, że to podejście zyskuje coraz więcej zwolenników. Chodzi o trzy słowa, które podobno najlepiej charakteryzują mentalność Polaków. I choć rzeczywiście chyba każdy z nas powtarza je w życiu wiele razy, to mało kto spodziewałby się, że to może być coś na kształt duńskiego "hygge" czy szwedzkiego "lagom".

REKLAMA

Trzy magiczne słowa "Ya-kosh toe ben-jay" – te trzy słowa mają taką moc, że mogą pomóc przetrwać ciężkie czasy. O tym polskim podejściu można przeczytać na stronach serwisu BBC Travel w tekście zachęcającym do odwiedzin Warszawy. Jest tu sporo o architektonicznych kontrastach stolicy – od palmy przy dawnym Domu Partii po kamieniczki na Starówce. I jest też sporo o traumatycznej historii miasta i całego kraju, pomimo której Polacy pozostają optymistami. Jest o 123 latach niewoli pod zaborami czy o zniszczeniach II wojny światowej, po której kraj znalazł się pod butem Związku Radzieckiego. Co nam pomogło przetrwać? Właśnie to podejście, nasze "hygge" – że "jakoś to będzie".

Autorka tekstu, Olga Mecking, doskonale zna temat. To pisarka i tłumaczka, prowadząca blog The European Mama; z pochodzenia Polka, ale od dłuższego czasu mieszkająca zagranicą – w ostatnich latach w Holandii, z mężem Niemcem. To spojrzenie na Polskę i Polaków z pewnej perspektywy dało jej pewien dystans, ale też zapewne i jakiś sentyment do ojczyzny. Pisze bowiem, że słowa "jakoś to będzie" zna już od dzieciństwa.

"Dorastając w Polsce, często słyszałam słowa 'Jakoś to będzie' (wymowa po angielsku: ‘Ya-kosh toe ben-jay’). Moi rodzice mówili mi tak, kiedy się martwiłam i zawsze uważałam, że te trzy słowa są bardzo zachęcające. Dosłownie fraza ta oznacza "wszystko w końcu się ułoży" - ale to znaczy o wiele więcej. Nie chodzi o to by siedzieć bezczynnie i mieć nadzieję, że wszystko będzie dobrze, "Jakoś to będzie" to działanie bez obaw o konsekwencje. Wtedy można osiągnąć niemożliwe. Podejmuje się ryzyko i nie obawia się niepowodzeń. "

Olga Mecking

blogerka, tłumaczka i pisarka; autorka tekstu w BBC Travel

Olga Mecking powołuje się przy tym na autorów książki, jaką parę miesięcy temu wydało wydawnictwo Znak: "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku". W środku można znaleźć wypowiedzi znanych Polaków, którzy potwierdzają, że chcieć to móc i że dzięki podejściu "jakoś to będzie" jesteśmy w stanie przetrwać i osiągnąć wiele; są to choćby Aleksander Doba, Jurek Owsiak czy Rafał Madajczak.

W książce "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku" znajdziemy potwierdzenie, że to podejście do życia najlepiej charakteryzuje Polaków. Dzięki niemu jesteśmy w stanie przetrwać najcięższe czasy.
W książce "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku" znajdziemy potwierdzenie, że to podejście do życia najlepiej charakteryzuje Polaków. Dzięki niemu jesteśmy w stanie przetrwać najcięższe czasy. Fot. znak.com.pl

Jak u Szwejka W polskiej literaturze faktycznie można znaleźć wiele odniesień do filozofii "jakoś to będzie". Ale raczej to nie są przykłady pozytywne – bardziej są to dowody na nasze niezorganizowanie. "Szabel nam nie zabraknie, szlachta na koń wsiędzie,/ Ja z synowcem na czele, i? – jakoś to będzie!." – pisał Adam Mickiewicz w "Panu Tadeuszu". No i też należy pamiętać, że to nie tylko w polskiej literaturze filozofia "jakoś to będzie" ma swoich wielkich bohaterów. "Jak tam było, tak tam było, zawsze jakoś było. Jeszcze nigdy tak nie było, żeby jakoś nie było" – można znaleźć w Tomie II "Przygód dobrego wojaka Szwejka". Więc to "jakoś to będzie" chyba nie tylko polskie jest – może bardziej słowiańskie. I – przynajmniej nie zawsze – jest powodem do dumy.

Kulturoznawca, prof. Mirosław Pęczak w rozmowie z naTemat zwraca uwagę, że filozofia "jakoś to będzie" może się sprawdzać w czasach wyjątkowo trudnych, w chwilach przełomu. W czasach zwyczajnych, jego zdaniem, taki sposób życia raczej jest drażniący dla otoczenia.

Filozofia "Jakoś to będzie" wskazuje na przewagę spontaniczności nad planowaniem. Taka mentalność była już Polakom w przeszłości przypisywana i wydaje się, że wielu Polaków było z tego zadowolonych, jakby zapominając, że w historii na takim podejściu niejednokrotnie przegrywaliśmy. Ale sporo się zmieniło w ciągu ostatnich ponad dwudziestu lat – romantyczne czy może pseudoromantyczne "Jakoś to będzie" nie jest już dominującym modelem działania Polaków.

dr hab. Mirosław Pęczak

prof. Uniwersytetu Warszawskiego

– Obecnie raczej zaczyna się cenić nie to, co jest efektem jakiegoś nieprzemyślanego zrywu, lecz to, co jest skutkiem jakiegoś planu – zauważa kulturoznawca. Wygląda więc na to, że po 89' coraz bardziej w sposobie myślenia i w filozofii życia upodobniamy się do Zachodu. Choćby dlatego, że coraz więcej Polaków wyjeżdża i pracuje na Zachodzie. I trudno, aby ów Zachód pokochał polskie "Jakoś to będzie", jeśli przyjdzie mu się zetknąć z polskim fachowcem – pracownikiem budowy czy inżynierem – który tej filozofii będzie hołdował w swojej pracy zawodowej. W końcu polscy fachowcy są cenieni w innych krajach nie za słomiany zapał i ułańską fantazję, lecz za solidność. A ona z "jakoś to będzie" raczej nie ma nic wspólnego.

Otwarty umysł i... "Sky is the limit"? Ale właśnie – wszystko zależy od okoliczności. Czasem – jak przyznaje prof. Pęczak – takie podejście do życia może mieć pozytywne skutki.

"Jakoś to będzie" można traktować jako jedną z wielu – nie jedyną – strategię przetrwania w jakichś niepewnych czasach. Ta filozofia czasem się sprawdzała w takich trudnych chwilach jak okupacja czy w momentach przełomu, jak choćby wybuch "Solidarności" w roku 80'. Jasne, że w nieuporządkowanej rzeczywistości lepiej mieć otwarty umysł i działać spontanicznie, solidność i planowanie zostawiając z boku. Ale trzeba pamiętać, że wówczas w 1980 r. to nie było tak, że pojawił się pomysł i nastąpiło pospolite ruszenie – to było połączenie pomysłowości z planowaniem; nie przypadkiem "Solidarność" nazwano samoograniczającą się rewolucją.

dr hab. Mirosław Pęczak

kulturoznawca, profesor Uniwersytetu Warszawskiego

"Solidarność" nie osiągnęłaby tego, co się udało, gdyby postawiono wyłącznie na "jakoś to będzie". Choć z drugiej strony, gdyby zawsze wszystko planowano...

"Równie dobrze moglibyśmy napisać "Jakoś to będzie. Nieszczęście po polsku" – żartowała latem w wywiadzie dla Programu Drugiego Polskiego Radia jedna z autorek książki Beata Chomątowska. Wyjaśniała, że "Jakoś to będzie" to jest "ryzykowanie, które pozwala osiągnąć rzeczy, które innym wydają się niemożliwe, bo kalkulują na zimno". A kolejny współautor, Daniel Lis, uściślał: "Akcent kładziemy nie na 'jakoś', ale na 'będzie'. Nie na bylejakość, którą niektórzy wiążą z tym hasłem, ale na taką niezłomną pewność, że sobie poradzimy ze wszystkimi trudnościami prędzej czy później".

To nasza filozofia życia. Zapomnij o hygge, bo jakoś to będzie!

Jesteśmy szczęśliwi na przekór modom, autorytetom i przeciwnościom losu. Wierzymy w rodzinę i tradycję, ważne jest dla nas życie duchowe. Ale lubimy też być zadziorni, a dzięki naszej ułańskiej fantazji niemożliwe staje się możliwe. W ciężkich czasach ratuje nas sarkastyczne poczucie humoru, a nade wszystko niezachwiana wiara, że ze wszystkimi trudnościami sobie poradzimy. To nasza filozofia: JAKOŚ TO BĘDZIE. Dzięki niej potrafimy przenosić góry.


wydawnictwo Znak o książce "Jakoś to będzie. Szczęście po polsku"

Pozostaje się zatem cieszyć, że na świecie dostrzega się pozytywne elementy w polskim "jakoś to będzie" ale i jednocześnie wierzyć, że sami Polacy nie będą w życiu kierować się tylko i wyłącznie tą właśnie filozofią.