
Publicysta "The Guardian" nazywa Polskę i Węgry krajami zbójeckimi, czym stawia nas w jednym szeregu z takimi państwami, jak Korea Północna, Iran, Syria czy Afganistan. To pokazuje, jak w praktyce wygląda polityka "wstawania z kolan" uprawiana przez rząd PiS od dwóch lat.
REKLAMA
Mateusz Morawiecki miał poprawiać nasze stosunki z Unią Europejską jako premier. W przyszłym tygodniu będzie budował nasze relacje z Węgrami. Z drugiej strony Europy jest Wielka Brytania, która wobec nadchodzącego Brexitu musi przebudować swoją politykę zagraniczną i kto wie, czy nie szukać nowych sojuszy. Jeśli jednak Morawiecki liczył na to, że Polska będzie w najbliższym czasie najważniejszym partnerem Korony, to może się przeliczyć. Bo Brytyjczycy postrzegają nas nad wyraz surowo i nazywają tak, że wypada tylko usiąść i zapłakać.
Zarówno Polska jak i Węgry zostały przez publicystę opiniotwórczego dziennika "The Guardian" nazwane państwami zbójeckimi. Wcześniej w ten sposób nazywano jedynie państwa wspierające terroryzm jak Iran czy Afganistan. Dołączenie Polski i naszego jedynego potencjalnego sprzymierzeńca w sporze z UE do tego grona pokazuje, jak fatalnie oceniane są poczynania polskiego rządu na arenie międzynarodowej.
Przyczyna jest oczywista – chodzi o szereg ustaw demolujących wymiar sprawiedliwości czy wcześniej praktycznie paraliżujących prace Trybunału Konstytucyjnego. Oczywiście nie od rzeczy będzie wspomnieć też o ignorowaniu zaleceń wstrzymania wycinki Puszczy Białowieskiej przez ministra Szyszkę czy wspieranie skrajnej prawicy i nacjonalistów organizujących Marsz Niepodległości.
Rząd PiS zdaje się przy tym kompletnie ignorować fakt, że antydemokratyczne poczynania nie mogą się spodobać w Brukseli. Już uruchomiono wobec Polski artykuł siódmy Traktatu Unii Europejskiej, w konsekwencji czego grozą nam w przyszłości jeśli nie sankcje, to przynajmniej wyraźnie spychanie na margines w chwili, gdy będą rozdzielane pieniądze z budżetu UE. Mimo to rząd Mateusza Morawieckiego, a wcześniej Beaty Szydło idzie bezrefleksyjnie ścieżką wytyczoną na Nowogrodzkiej przez Jarosława Kaczyńskiego, który UE traktuje nieufnie, wręcz wrogo.
Skutki już widać. Tylko od dobrej woli Viktora Orbana zależy, czy zostaną na Polskę nałożone sankcje, bo zgodnie z traktatami, wymagana jest w tej kwestii jednomyślność pozostałych krajów członkowskich. Teraz publicysta jednego z najważniejszych brytyjskich dzienników Jon Henley twierdzi wręcz, że spór między UE a Polską i Węgrami może mieć większe znaczenie dla UE niż wyjście Wielkiej Brytanii ze wspólnoty.
źródło: "The Guardian"
