Jan Gross na łamach "Financial Times" oskarżył Polskę o "próbę zafałszowania historii Holokaustu".
Jan Gross na łamach "Financial Times" oskarżył Polskę o "próbę zafałszowania historii Holokaustu". Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Jan Tomasz Gross na łamach "Financial Times" opublikował komentarz dotyczący nowelizacji ustawy o IPN, którą wczoraj podpisał prezydent Andrzej Duda. Autor kontrowersyjnej książki "Sąsiedzi" stwierdził w nim, iż wbrew zapowiedziom rządu w kwestii walki o "godność i prawdę historyczną", "ostatecznym celem tego prawa jest fałszowanie historii Holokaustu".

REKLAMA

Zapewne ten komentarz Jana Tomasza Grossa odbije się w Polsce szerokim echem. Autor "Sąsiadów" na początku zaznacza, że projekt nowelizacji ustawy o IPN został przygotowany dwa lata temu. A jego autorzy "otrzymali wiele informacji zwrotnych, wskazujących na to, że powinien on zostać zmieniony na bardziej precyzyjny".

"Gdyby tak się stało, to nikt poza Polską nie zwróciłby na to uwagi. Z historii wiadomo przecież, że obozy zagłady założone na polskiej ziemi zostały utworzone przez Niemców. Gdyby kiedykolwiek było to przedmiotem wątpliwości, niemiecki minister spraw zagranicznych Sigmar Gabriel napisał w zeszłym tygodniu, że tylko Niemcy ponoszą odpowiedzialność za Holokaust i 'nikt inny'". Czytaj więcej

Jan Tomasz Gross

na łamach "Financial Times"

Dalej emerytowany wykładowca historii na Uniwersytecie Princeton ocenia, że "cel tej ustawy był jednak o wiele bardziej ambitny", zaś "polskie władze chcą zdławić wszelką debatę o współudziale Polaków w prześladowaniach żydowskich obywateli". I sprawić, że nielegalne stanie się dyskutowanie na ten temat "publicznie i wbrew faktom". Następnie wspomina o "obawach, że znowelizowana ustawa sprawi, że praktycznie każdy Żyd, który przeżył Holokaust w Polsce, może zostać oskarżony".

"Przeczytałem setki świadectw osób, które ocalały i nie przypominam sobie ani jednego, w którym autor nie opisywałby zdrady, zastraszania lub donosu ze strony polskich obywateli" – podkreśla Gross.

Historyk zaznacza także, że ustawę przyjęto w przeddzień ważnego dla Żydów święta – Międzynarodowego Dnia Pamięci o Holokauście, a "dla niezależnych mediów i polityków opozycji stało się to katastrofą w polityce zagranicznej". Dodał też, że "nowa ustawa wywołała kłótnię dyplomatyczną z Izraelem w sprawie fałszowania historii Holokaustu". "Izolacja mojej ojczyzny wśród zachodnich demokracji jest coraz bardziej widoczna" – stwierdził autor Sąsiadów.

"Pod pretekstem obrony suwerennych praw Polski do uchwalenia krajowego prawa, władze ulegają ksenofobicznym i antysemickim uprzedzeniom niektórych grup społecznych, jednocześnie potęgując te resentymenty. A media kontrolowane przez PiS dodatkowo podsyciły te emocje, sugerując, że zewnętrzne siły, a zwłaszcza Żydzi, chcą powstrzymać Polaków przed opowiedzeniem prawdy o polskiej historii. Nie ma się więc co dziwić, że narasta antysemityzm w mediach społecznościowych, telewizji i prasie wspierającej rząd". Czytaj więcej

Jan Tomasz Gross

na łamach "Financial Times"

Jan Tomasz Gross przyznaje, że ostatni raz polski rząd "używał antysemityzmu w oficjalnej propagandzie 50 lat temu, kiedy u władzy była partia komunistyczna". "Wynikłe z tego czystki etniczne doprowadziły do tego, że tysiące osób ocalałych z Holokaustu i ich dzieci emigrowało z Polski" – stwierdza na łamach "Financial Times".

"Boję się teraz o moją ojczyznę i ciężko jest mi sobie wyobrazić, jak wpłynie na polski naród 12 lat rządów PiS" – tak spuentował swój tekst.

Kontrowersje wokół ustawy o IPN Przypomnijmy, że w środę prezydent Andrzej Duda podpisał nowelizację ustawy o IPN, która budziła wiele kontrowersji. Ustawa zakłada karę grzywny lub do trzech lat wiezienia m.in. za "publiczne i wbrew faktom" przypisywanie Polsce "odpowiedzialności lub współodpowiedzialności za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką lub inne zbrodnie przeciwko ludzkości".

Według wielu komentatorów to furtka do karania tych, którzy mówią o Polakach donoszących na Żydów czy popełniających morderstwa w czasie II wojny światowej. Sami politycy PiS sugerowali, że przepis może posłużyć do piętnowania np. Jana Tomasza Grossa.

źródło: "Financial Times"