Kadr ze spetkaklu "Uczta"
Kadr ze spetkaklu "Uczta" Fot. Magda Hueckel/ Facebook, Nowy Teatr

Ci, którzy byli wczoraj na nowym spektaklu warszawskiego Nowego Teatru twierdzą, że to "premiera roku". "Uczta" Platona zrealizowana przez reżysera Krzysztofa Garbaczewskiego to najbardziej rozchwytywany spektakl tej zimy. Dosłownie, bo biletów na najbliższe przedstawienia próżno szukać w kasie teatru. Czy to tematyka dzieła Platona tak zadziałała, a może po prostu świetni aktorzy, których w sztuce pod dostatkiem?

REKLAMA

Nowy Teatr w ciągu ostatnich miesięcy wyrósł na najmodniejsze kulturalne miejsce w Warszawie. Furorę robią spektakle Krzysztofa Warlikowskiego, szefa placówki, ale nie tylko. Warlikowski zaprasza do współpracy młodych twórców, którzy mogą pozwolić sobie na eksperymentowanie ze sztuką. Tak też jest w przypadku reżysera Krzysztofa Garbaczewskiego. Jego "Ucztę" według Platona obejrzała wczoraj premierowo warszawska publiczność. Ci, którym udało się zdobyć bilety na premierę, mówią, że spektakl i aktorstwo"wbijają w fotel".

Młodzi, zdolni – Aktorzy rewelacyjni, szczególnie Bartosz Bielenia i Jaśmina Polak, którzy dołączyli do zespołu Nowego. Bardzo trzymam za nich kciuki – powiedziała nam Marta. Krytycy teatralni co do najnowszego dzieła Garbaczewskiego są podzieleni, jednak mimo wszystko „Uczta” będzie najgorętszym spektaklem tego sezonu. Świadczy o tym chociażby brak biletów w kasie na kolejne spektakle, które grane będą teraz od piątku do niedzieli.

– Nie ma już dawno biletów na "Ucztę". Będziemy mieć wejściówki. Być może dwadzieścia, albo i więcej. Nie umiem teraz powiedzieć, ile dokładnie – zdradziła osoba zajmująca się sprzedażą biletów w Nowym Teatrze. Chętnych, aby zobaczyć dzieło Platona w nowoczesnym wydaniu jest wielu, tym bardziej, że Garbaczewski uchodzi za jednego z najzdolniejszych, ale i najbardziej kontrowersyjnych reżyserów młodego pokolenia (prowokuje, przerysowuje swoich bohaterów, a jego teatr jest ostrą i odjechaną teatralną jazdą). A że "Uczta” to sztuka o tak uniwersalnym temacie, jakim jest miłość, nic dziwnego, że przyciąga jak magnes.

Antyk we współczesności Miłość w wydaniu antycznym, ale bardzo po swojemu potraktował i przeniósł na deski warszawskiego teatru 34-letni Krzysztof Garbaczewski. "Jest to tekst nie dramatyczny w sensu stricto, ale z drugiej strony - dający bardzo dużo możliwości dla wyobraźni. I te wszystkie wierzenia, pewne archaizmy tego tekstu wydają mi się dzisiaj bardzo interesujące. Może ma to związek z tym, czym dzisiaj jest nasza cywilizacja, gdzie w natłoku informacji - który czyni dla nas świat bardzo enigmatycznym i niezrozumiałym - potrzebujemy się cofnąć do czegoś, co jest jakąś podstawą naszego myślenia, co jest też podstawą pewnej etyki, moralności, tego jak ją rozumiemy i czego w sumie świat dzisiaj bardzo potrzebuje"  – powiedział reżyser w jednym z wywiadów. Jak podkreślił, sama forma dialogu platońskiego wydaje mu się w sposób nieoczywisty i zabawny – teatralna. "Moja miłość do filozofii jest wielka; wydaje mi się to bardzo ważne, żebyśmy w teatrze mogli stawać pod tą ścianą prawdy, piękna i miłości i dopytywali się, czym są tak naprawdę te energie, które nami kierują "– dodał reżyser.

Reżyser "Uczty" Krzysztof Garbaczewski
Reżyser "Uczty" Krzysztof Garbaczewski Fot. Agencja Gazeta

Garbaczewski w platońskich dialogach zauważa współczesne wątki. "Poruszamy się też po dzisiejszym krajobrazie pojęciowym (...) Grecja dzisiaj jest syndromem problemów europejskich, pewnego kryzysu tożsamości europejskiej i ten tekst może nam właśnie o tym przypomnieć ". Współczesna wersja dzieła Platona to otwarta forma. "Zależało nam na tym, żeby spektakl pozostał formą otwartą. Dialogi platońskie nigdy nie nazywały rzeczy do końca, były metaforyczne, wieloznaczne. Późniejsze idee zbudowane na platonizmie zrodziły się już po śmierci filozofa w postaci komentarzy i interpretacji – powiedział artysta w rozmowie z "Rzeczpospolitą".

Prowokuje i rysuje grubą kreską Garbaczewski uchodzi za reżysera, który nie boi się eksperymentować teatralnie, rysuje grubą kreską rzeczywistość, jak na przykład w "Chłopach" Władysława Reymonta, wystawianych w warszawskim Teatrze Powszechnym. "Coś takiego mogło powstać tylko w głowie szaleńca – pisał krytyk teatralny Mike Urbaniak jakiś czas temu. Reżyser bawi się multimediami, a jego spektaklom daleko do poprawności politycznej. W jego sztukach widoczna również jest nagość i seks, a scen miłosnych ponoć w „Uczcie” nie brakuje.

Na bardzo wysokim poziomie u Garbaczewskiego jest również aktorstwo. Do "Uczty" 34-letni twórca zaprosił aktorów Nowego Teatru, którzy uchodzą za wybitnych. W sztuce pojawili się m.in. Bartosz Gelner, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Wojciech Kalarus, młodzi aktorzy Teatru Starego w Krakowie - Bartosz Bielenia i Jaśmina Polak oraz Magdalena Cielecka. To właśnie dla niej przyszła na "Ucztę" Karolina. – Magdalena Cielecka jest dla mnie wybitną aktorką. Uwielbiam ją w każdej roli, również w roli Diotymy w "Uczcie". Sama zainteresowana wydaje się być zadowolona po wczorajszej premierze – mówi.

Na Facebooku napisała tak: "Już po premierze. Platońska "Uczta” poszła do ludzi. dziękuję Nowy Teatr oraz wszystkim kolegom z Krzysztofem Garbaczewskim na czele. na weekend zostawiam państwa ze słowami, które wypowiadam jako Diotyma: TO PIĘKNO ZAWSZE JEST, NIGDY NIE POWSTAJE ANI NIE GINIE, NIE ROŚNIE TEŻ ANI NIE MALEJE. Twórcy Nowego Teatru i reżyser Krzysztof Garbaczewski zapraszają widzów w ten weekend, od piątku do niedzieli. Kolejne spektakle zaplanowane są na kwiecień.