Czekoladowa pizza z Lidla po upieczeniu.
Czekoladowa pizza z Lidla po upieczeniu. Fot. naTemat

Czy pizza może być słodka? Podobno tak, chociaż konserwatyści pewnie teraz mnie przeklinają. W Lidlu kilka dni temu pojawiła się Pizza Guseppe firmy Dr Oetker o smaku… mlecznej i białej czekolady. Postanowiliśmy sprawdzić, czy w ogóle jest jadalna. Co nie było łatwe, bo żeby ją w ogóle znaleźć, musieliśmy się sporo najeździć.

REKLAMA
Jak wygląda słodka pizza
Czekoladowa pizza z Lidla wygląda zupełnie zwyczajnie. To znaczy na tyle zwyczajnie, na ile zwyczajnie może wyglądać mrożona pizza. Jest zapakowana w typowy dla marki karton, a w środku jest owinięta folią.
Skład pizzy jest na odwrocie. Ale lepiej go nie czytać.
Skład pizzy jest na odwrocie. Ale lepiej go nie czytać. Fot. naTemat
Jeśli chodzi o skład produktu, to wiadomo – lepiej go nie czytać w trosce o swoje zdrowie psychiczne. Ale ku mojemu zaskoczeniu po wyjęciu z pudełka pizza wygląda zupełnie tak jak, na zdjęciu na opakowaniu. To duże zaskoczenie, bo przecież bardzo często na opakowaniach widzimy apetyczne pizze, a w środku czają się na nas dziwne blade placki pokryte niemal niewidoczną warstewką sera.
Jak przygotować czekoladową pizzę? To proste. Nagrzać piekarnik z termoobiegiem do 160 stopni i "do pieca". Ciemna czekolada bardzo szybko zaczęła się topić. Ku mojemu zaskoczeniu biała pozostała właściwie niewzruszona na wysoką temperaturę. Chyba lepiej nie myśleć, z czego została zrobiona.
W trakcie pieczenia czekoladowa pizza trochę zmienia swój wygląd. Ale tylko trochę – ciasto zmienia kolor, ciemna czekolada trochę się rozpuszcza.
W trakcie pieczenia czekoladowa pizza trochę zmienia swój wygląd. Ale tylko trochę – ciasto zmienia kolor, ciemna czekolada trochę się rozpuszcza. Fot. naTemat
Jak smakuje czekoladowa pizza
Po wyjęciu z piekarnika jest w zasadzie podobna do jeszcze zamrożonej poza mocniej nadtopioną mleczną czekoladą. No i ciasto nie jest już takie blade. Ale najważniejszy jest nie wygląd, a smak.
Kroję. Mrożony, upieczony placek "zachowuje się" tak, jak przy każdej innej mrożonej pizzy. Przynajmniej na kruchych brzegach. Środek jest miękki, prawdopodobnie z powodu płynnej czekolady.
Czekoladowa pizza po upieczeniu.
Czekoladowa pizza po upieczeniu. Fot. naTemat
Dobrze to zresztą widać na głównym zdjęciu do tekstu. Po przekrojeniu roztopiona czekolada zaczęła się rozlewać. Nie wyglądało to najgorzej i pierwszy kęs... też nie był zły. Problem w tym, że czekoladowa pizza z Lidla jest BARDZO słodka. Po trzech gryzach miałem dość – a kto mnie zna, ten wie, że jestem straszliwym łasuchem.
Pizzę odłożyłem więc na bok – tym bardziej, że przecież była Środa Popielcowa. Spróbowałem jej na zimno w czwartek rano. Była już znacznie lepsza. Rzecz w tym, że zupełnie straciła sens, bo zaczęła smakować jak zwykła bułka pszenna z nutellą. W takim wypadku chyba lepiej po prostu kupić bułki i właśnie czekoladowy krem. Wyjdzie ekonomiczniej i na dłużej, bo czekoladowa pizza kosztuje niecałe osiem złotych.
Fot. naTemat