
Dwóch fachowców i jeden żyrandol w loftowym stylu. Co się może nie udać? Jak zawsze w programie "Usterka", praktycznie wszystko. Tym razem wykonawca przegrał jednak z… wdziękami klientki. Sądząc po reakcjach internautów chyba można go zrozumieć.
REKLAMA
– Dawno się tak nie wpi***rzyłem w robotę – słychać w trakcie konwersacji dwóch majstrów, którzy mają za zadanie powiesić loftowy żyrandol. – Powiem ci szczerze, że boję się, k***a, to, co widzę – pada po chwili.
W końcu jednak powstają dziury w suficie, a żyrandol ląduje pod stropem. I wtedy wchodzi Laura, długonoga blondynka w krótkich spodenkach. A nawet bardzo.
Jeden z monterów ewidentnie zaczyna ją obserwować. Wtedy ten drugi… nagle znika. – Nie było wam za ciężko tutaj robić – dopytuje się Laura pozostałego na placu boju majstra. Akurat tego zainteresowanego nią.
– Nie, tam… – odpowiada zawstydzony. – Niee? – dopytuje Laura innym głosem i dodaje po chwili: – Żylasty taki.
– E tam, Żylasty! – zawstydza się coraz bardziej monter. – Swego czasu na rowerze się jeździło. W piłkę nożną się pograło – kontynuuje. – I to tak same te mięśnie się zrobiły? – kontynuuje Laura. – E tam, mięśnie. Chyba nie widziała pani z prawdziwego zdarzenia mięśni – zachowuje skromność jej rozmówca.
Ale dyskusja ewidentnie rozpaliła majstra. Kiedy Laura się oddala, opowiada koledze całe zdarzenie. I to ze szczegółami: – Stary, przed chwilą miałem ochotę stąd wyjść. Wyszłeś (!) na minutę. Ona podeszła, mówi "jaki ty umięśniony". Myślałem, że tu padnę.