
Historia z przygranicznej Włodawy w Lubelskiem pokazuje, że dla premiera są rzeczy ważne i ważniejsze. Powiat i miasto mają najwyższe bezrobocie na Lubelszczyźnie. Burmistrz i starosta Włodawy, którzy gościli premiera Mateusza Morawieckiego i Mariusza Błaszczaka, chcieli porozmawiać właśnie o tych ważkich problemach. Niestety, Morawiecki nie znalazł dla nich czasu podczas wizyty. Choć miał – podaje "Dziennik Wschodni".
REKLAMA
Rozmowa samorządowców z Włodawy z premierem Mateuszem Morawieckim miała odbyć się podczas obiadu, który wojewoda lubelski Przemysław Czarnek z PiS zamówił dla gości z Warszawy i samorządowców. Niestety, okazało się, że udali się oni na inny obiad, do klasztoru Paulinów. Tak mieli zdecydować pracownicy kancelarii premiera.
PiS-owski wojewoda przyznaje, że na prośbę KPRM zamówił obiad w restauracji. Jednak sam zjadł obiad u Paulinów w towarzystwie znamienitych gości z Warszawy, Mateusza Morawieckiego i Mariusza Błaszczaka. Z ustaleń "Dziennika Wschodniego" wynika, że... zjedli go przede wszystkim działacze PiS, naprędce wezwani telefonicznie, by posiłek się nie zmarnował.
Obiad w restauracji został bowiem odwołany po przysiędze Wojsk Obrony Terytorialnej, na której byli Morawiecki z Błaszczakiem. Samorządowców poinformował o tym dowódca 2 Lubelskiej Brygady OT, który powiedział, że premier bardzo się spieszy. Takim obrotem sprawy są zawiedzeni starosta i burmistrz Włodawy, odpowiednio z PSL i SLD. Mieli premiera na wyciągnięcie ręki, a nie udało im się z nim porozmawiać.
– Liczyłem choćby na krótkie spotkanie. Gotowy byłem przedstawić premierowi nasze starania o budowę przejścia granicznego w powiecie. Chciałem również zwrócić mu uwagę na szalejące na naszym terenie aż 16-procentowe bezrobocie. Miałem też nadzieję, że to spotkanie mogłoby się również przełożyć na bardziej konstruktywną rozmowę już w Warszawie – nie ukrywa starosta Włodawy Andrzej Romańczuk z PSL.
źródło: "Dziennik Wschodni"
